<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Związek &#8211; PsychoSensy</title>
	<atom:link href="https://psychosensy.pl/category/zwiazek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://psychosensy.pl</link>
	<description>blog psychoedukacyjny</description>
	<lastBuildDate>Thu, 27 Nov 2025 13:45:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>

<image>
	<url>https://psychosensy.pl/wp-content/uploads/2024/03/cropped-cropped-logo1-32x32.jpg</url>
	<title>Związek &#8211; PsychoSensy</title>
	<link>https://psychosensy.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Toksyczny rodzic &#8211; trudne związki w dorosłości.</title>
		<link>https://psychosensy.pl/toksyczny-rodzic-trudne-zwiazki-w-doroslosci/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/toksyczny-rodzic-trudne-zwiazki-w-doroslosci/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2021 15:19:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=799</guid>

					<description><![CDATA[W większości przypadków powodem tkwienia w toksycznym związku jest powielanie destrukcyjnych schematów, których doświadczyliśmy w dzieciństwie. W rodzinie zaspokajane są [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>W większości przypadków powodem tkwienia w toksycznym związku jest powielanie destrukcyjnych schematów, których doświadczyliśmy w dzieciństwie. W rodzinie zaspokajane są podstawowe potrzeby psychiczne dziecka, takie jak doznawanie i odwzajemnianie miłości, potrzeba akceptacji i afiliacji, bezpieczeństwa, uznania i współdziałania. Rodzina, a szczególnie rodzice są dla dziecka pierwszymi matrycami relacji. Ci, którzy w dzieciństwie nie otrzymali od najbliższego otoczenia dostatecznego wsparcia, zrozumienia i miłości, w życiu dorosłym mają problem z nawiązywaniem dobrych, karmiących relacji.<br>Czym jest toksyczność rodzica? Przede wszystkim skoncentrowaniem na sobie, traktowaniem siebie, rodzica, jako kogoś ważniejszego, wokół kogo świat innych (także dziecka) musi się kręcić . Potrzeby dziecka są tu mało ważne.<br>Po czym poznać, że rodzic jest toksyczny?. Zazwyczaj przejawia się to w następujących cechach:<br>• Ma zawsze rację.<br>• Pokazuje swoją wyższość.<br>• Utrzymuje w zależności.<br>• Wymaga stałej wdzięczności.<br>• Wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, podporządkowania się, lojalności.<br>• Każdy odruch własnej woli jest interpretowany jako brak serca, brak wdzięczności.</p>



<p>Toksyny te powodują: poczucie winy, gdy się nie spełni woli rodzica. Poczucie wdzięczności za dobroć sprzed lat, nawet urodzenie, poczucie krzywdy i chęć zrzucenia niewoli emocjonalnej, podporządkowanie się rodzicom lub agresję wobec nich (często przeżywane naprzemiennie).<br>Toksyczni rodzice nie tylko działają przez swe zachowanie, ale przede wszystkim przez toksyny zasiane w sercu dziecka. Te toksyny to wewnętrzny głos rodzica:<br>• Beze mnie jesteś niczym.<br>• Tylko ja, rodzic, jestem ważny.<br>• Z wdzięczności musisz spełniać każdy mój nakaz.<br>• Wszystko mnie zawdzięczasz.<br>• Zniszczę cię, jeśli nie będziesz działać tak, jak ja chcę.<br>• Nikt inny na świecie nie jest ważny.</p>



<p>Badania wskazują zarówno na głębokość, jak i na trwałość wpływów toksycznych rodziców. Można wyodrębnić kilka cech wspólnych toksycznym dzieciom. Należą do nich: poczucie mniejszej wartości, poczucie braku miłości ze strony najbliższych, nieumiejętność mówienia „nie”, zaburzenia asertywności. Dziecko w rodzinie toksycznej nabywa postawy braku ufności, otwartości. Potrzeba samourzeczywistnienia dziecka musi znaleźć aprobatę rodziców i warunki rozwoju niepowtarzalnej własnej indywidualności. W rodzinie o nieprawidłowej atmosferze wychowawczej nie uruchamiają się w dziecku dążenia do samoaktualizacji, czyli<strong> tendencji do życia i wzrostu, do rozwoju i dojrzewania</strong>, do wyrażania swoich możliwości. Toksyczna rodzina nie stwarza dziecku warunków aktualizacji siebie. Osoba taka w wieku dorosłym staje się zamknięta na nowe doświadczenia, brak jej zaufania do samego siebie.<br>Toksyczni rodzice zakłócają proces osiągnięcia wewnętrznej dojrzałości młodego człowieka. Zasadniczym wskaźnikiem dojrzałości jest integracja osobowości, będąca harmonią pomiędzy wszystkimi elementami osobowości, pomiędzy pragnieniami i działaniami, postawami, ideami, wartościami, ambicjami, potrzebami, czy uczuciami. Brak dojrzałości człowieka może przejawić się wtedy na wszystkich poziomach, szczególnie na poziomie uczuciowości, która stanowi fundamentalny składnik osobowości, w istotny sposób wpływający na integrację wewnętrzną człowieka. Ktoś, kto wychowywał się w toksycznej rodzinie w późniejszym życiu wykazuje małe przystosowanie społeczne, nieufne nastawienie do miłości, prezentuje <a href="https://psychosensy.pl/bliskie-zwiazki-a-styl-przywiazania/)">pozabezpieczny wzorzec przywiązania.</a><br>Negatywny obraz siebie, wyniesiony z domu rodzinnego wpływa na małą zdolność znoszenia frustracji i przykrych stanów emocjonalnych. Rodzina toksyczna utrudnia dziecku realizowanie swoich możliwości, nabywania pozytywnej pewności siebie, określonej wolności psychologicznej, wolności od nacisków i presji zewnętrznych.</p>



<p>Brak prawidłowych wzorców relacji między kobietą a mężczyzną oraz brak wspierającej bazy emocjonalnej sprawia, że poźniej takie osoby czują się w związku bardzo niepewnie. Opuściły dom rodzinny z dużym niedosytem miłości. Opisują swoje dzieciństwo właśnie w kategorii braku – same czują się wybrakowane, bo jako dzieci były samotne, nierozumiane, a nawet odrzucane, pozbawione prawdziwej troski Dlatego w życiu dorosłym starają się nadrobić to, co je ominęło – chcą zbudować pełen miłości dom, o ktorym zawsze marzyły. Nie są pewne swojej wartości, podświadomie wyznają zasadę, że aby zasłużyć na miłość trzeba się bardzo starać, więc zwykle „kochają za bardzo”. Widzą związek jako szansę na zaspokojenie niedosytu miłości. Chcą funkcjonować lepiej niż rodzice, zatem często wchodzą w rolę opiekuna, który dba o potrzeby wszystkich domowników. Starają się otoczyć innych ciepłem i wsparciem, zapominając o sobie. Dla tej grupy osób związek staje się jedyną wartością, jaką posiadają, zatem na ten największy skarb kierują całą swoją skupienie. Jednocześnie, niepewne swojej wartości i trwałości związku, czują coraz większą potrzebę kontroli. Są zazdrosne o partnera, bo towarzyszy im lęk przed opuszczeniem. Próbują zatem wprowadzić coraz większe ograniczenia, a brak swobody nieodwołalnie prowadzi do niezgód i napięć między partnerami.</p>



<p>Kiedy jest toksycznie?<br>Osoby, które powielają w swoich związkach schematy z domu rodzinnego, często nawet nie są świadome, że współtworzą toksyczną relację. Owszem, wyczuwają, że „coś jest nie tak”, jednak nie potrafią tego nazwać i przerwać. Przyzwyczajają się do sytuacji, mimo że odczuwają coraz większy dyskomfort. Po czym rozpoznać toksyczną relację? Jej najczęściej:<br>• osamotnienie– choć masz partnera, czujesz się tak, jakbyś była sama, masz wrażenie, że twoje potrzeby są spychane na dalszy plan;<br>• brak wsparcia w relacji – cała odpowiedzialność spada na ciebie, partner wycofuje się, pozostaje bierny, reagujesz złością i frustracją, a to sprawia, że bierny partner oskarża cię, że wiecznie się czepiasz;<br>• niskie poczucie własnej wartości – ciągłe zaczepki ze strony partnera, brak jego troski i wsparcia sprawiają, że zaczynasz czuć się gorsza/y. Dostrzegasz głównie swoje wady i na nich się skupiasz. Tracisz wiarę w siebie i w to, że poradzisz sobie bez partnera;<br>• oszukiwanie, zmyślanie, kombinowanie – partner ciągle przedstawia siebie jako tego „bez skazy”. To wzmaga w tobie poczucie bezsilności i złość, którą jednak wygłuszasz , bez konstruktywnego wyrażenia,<br>• szantaż emocjonalny – „rozstajemy się”, „chcę rozwodu”, „to nie ma sensu” – to słowa dobrze znane osobom, ktore tkwią w relacjach toksycznych. Tego rodzaju sformułowania są często powtarzane przez jedną stronę w celu wymuszenia określonych zachowań drugiej strony. Osoba, która doświadcza silnego lęku przed porzuceniem, ulega i poświęca się dla dobra sprawy. Pozwala na przekraczanie granic, coraz bardziej zapominając o sobie;<br>• zachowania agresywne – gdy nie możesz prowadzić z partnerem jasnej komunikacji, to z poczucia bezsilności i niezrozumienia w trakcie rozmów pojawiają się przemoc i destrukcyjne emocje;• poczucie zagrożenia – gdy nie czujesz się kochana/y, szanowana przez partnera, tracisz poczucie bezpieczeństwa. Nawet jeśli partner podejmuje próbę zbliżenia się, reagujesz obronnie, tak jak w sytuacji zagrożenia- uciekasz lub walczysz;• brak bliskości– wycofujecie się z relacji (oboje lub jedno z was), nie dzielicie się swoimi emocjami, przeżyciami, potrzebami. W relacji pogłębia się chłód emocjonalny, a brak jakichkolwiek deklaracji o uczuciu sprawia, że czujesz się odrzucona i przypomina ci się to, czego doświadczałaś w dzieciństwie.</p>



<p></p>



<p></p>



<p><p><strong>Wzmocnij siebie – wzmocnisz związek</strong></p>
<p><br>W takich wyniszczających psychicznie relacjach często niezbędna jest pomoc psychologa czy terapeuty. Najpierw jednak warto zastanowić się, co może się kryć za destrukcyjnymi emocjami w związku – dlaczego staramy się bardziej niż partner, dlaczego nie potrafimy wyłączyć się z „opieki” nad partnerem na rzecz nauczenia się opiekowania sobą? Pierwszym etapem leczenia jest uświadomienie sobie i otwarte przyznanie, że tkwimy w toksycznej relacji. Kolejnym krokiem jest podjęcie walki o siebie, bez względu na to, czy pozostaniemy w relacji,<br>czy też nasze drogi się rozejdą. Jednak dopóki jesteśmy zaplątani w sieć wzajemnych wyrzutów, oczekiwań, poczucia winy i innych destruktywnych emocji, praca nad sobą nie jest możliwa. Niezbędne jest wyłączenie się z relacji na pewien czas, trzeba zyskać dystans, przestrzeń dla siebie.<br>Na tym etapie zdrowienia kluczowe jest rozpoznanie swoich uczuć, myśli, potrzeb, marzeń. Warto przyjrzeć się faktom: jak często towarzyszył smutek, frustracje z powodu zachowań partnera, samotność i opuszczenie w związku? Zastanów się i ustal realną granicę – co jesteś w stanie znieść dla dobra związku, bez naruszania własnego systemu wartości, a czego absolutnie nie. Przemyśl, co możesz wzmocnić w sobie, czemu poświęcić więcej czasu i uwagi, by poczuć się pewniej w życiu w ogóle Kolejnym krokiem jest przyjrzenie się temu, czy oboje chcecie pracować nad poprawą związku. Jeśli gotowość przejawiasz tylko ty, być może lepszym rozwiązaniem będzie wycofanie się i zadbanie o siebie. Jeśli również partner chce zmiany, czeka was wspólna praca nad eliminacją niszczących schematów i nauka zachowań, które pomogą uzdrowić relację. Podstawą i początkiem będzie wybaczenie tego, co było, uwolnienie partnera od toksycznego poczucia winy, a siebie od żalu. To oczywiście nie oznacza, że dajecie partnerowi przyzwolenie na dalsze krzywdzenie. Trzymanie w sobie winy i żalu zatrzymuje was w cierpieniu i blokuje skuteczne wprowadzanie nowych zachowań i zdrowej komunikacji. To ważne, by podejmować autentyczną rozmowę – przekazać drugiej osobie to, co faktycznie czujecie i myślicie, przy pomocy jasnych komunikatów.<br>Na każdą toksyczną relację składa się szereg niszczących nawyków – by je wyeliminować, trzeba je nazwać. Usiądźcie razem i wypiszcie wszystkie raniące zachowania – swoje i partnera. Gdy znów się pojawią, zwracajcie sobie wzajemnie uwagę.<br><br>Jeśli próby samoodnowienia zawodzą warto udać się na konsultację psychoterapeutyczną i rozeznać możliwości jakie dają poszczególne nurty terapii. Trzeba zaznaczyć, że terapia toksycznych dzieci jest trudna. Pomoc toksycznym dzieciom to pomoc w wyzwoleniu radości człowieka, chęci i pasji działania, pragnienia rozwoju, pomoc w nabywaniu umiejętności poprzestawania na małym i dzielenia się każdym dobrem. To także pomoc w tworzeniu wspólnoty rodzinnej, opartej na głębokich więzach wyrażających się we współobecności, współrozumieniu i współdziałaniu. Dowodem oderwania się od rodzica jest postawa wiary, że: jesteśmy równy rodzicowi., moje zdanie jest dla mnie najważniejsze, nigdy nie jestem odpowiedzialny za niczyje stany emocjonalne, nie jestem winien nikomu stałej, bezgranicznej wdzięczności za to, że jestem, moje życie jest bardzo wartościowe, niezależnie od postaw rodzica, potrafię sobie w życiu poradzić, potrafię dokonywać wyboru tylko w oparciu o swoje sumienie.</p></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/toksyczny-rodzic-trudne-zwiazki-w-doroslosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>„Uczciwa kłótnia”</title>
		<link>https://psychosensy.pl/uczciwa-klotnia/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/uczciwa-klotnia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Nov 2020 12:34:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wszystkie wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=793</guid>

					<description><![CDATA[Sama kłótnia nie jest zła, jednak nasze zachowanie w sytuacjach konfliktowych może być konstruktywne lub niszczyć związek. Jak więc kłócić [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Sama kłótnia nie jest zła, jednak nasze zachowanie w sytuacjach konfliktowych może być konstruktywne lub niszczyć związek. Jak więc kłócić się mądrze?</p>
<p>Zapraszam do zapoznania się ze wskazówkami konstruktywnego rozwiązywania konfliktów, głównie w kontekście zapobiegania kryzysom w związku. Uczciwa kłótnia to szczera i otwarta dyskusja dwóch stron, wykluczająca krzyk i przemoc. Często na sesjach zadaję pytanie, czy konflikt jest dobry, czy zły i od większości osób słyszę, że zdecydowanie zły. Niewiele osób zauważa, że to nasz sposób postępowania w sytuacji konfliktowej determinuje, czy spór jest konstruktywny, czy destrukcyjny.<br />Istnieje wiele korzyści konstruktywnego sporu. Można je podzielić na 3 obszerne grupy: wydajność i osiągnięcia, pozytywne relacje interpersonalne oraz zdrowie psychiczne. Samo słowo „kryzys” także nie musi być pojmowane negatywnie. W języku chińskim napisane słowo „kryzys” tworzą dwa znaki, z których każdy oznacza inne słowo: górny znak „niebezpieczeństwo”, a dolny „ukryte możliwości”. Pojawiające się w życiu trudności w relacji mogą przynieść zmianę na lepsze.<br />„Uczciwa kłótnia” to synonim konstruktywnego sporu, stosując odpowiednie zasady, możemy przekształcić konflikt w korzystne doświadczenie. Nie polega ona na dawaniu upustu negatywnym emocjom, gdyż, wyładowywanie złości ją jeszcze bardziej wzmaga. Kluczowe są też intencje osób rozwiązujących konflikt. Jeśli partnerzy skupiają się na wylaniu żalu, po to, by poczuć ulgę albo ustalić, kto ma rację, będzie to destrukcyjne. Natomiast jeśli zamiarem rozmówców jest omówienie pretensji w celu znalezienia dobrego rozwiązania, dialog może być produktywny, może, nawet gdy w jest okresowo burzliwie.</p>
<p>„Uczciwa kłótnia” opiera się na następujących założeniach:<br />1. Konfliktów nie da się uniknąć.<br />2. Nasze potrzeby są jednakowo ważne.<br />3. Możemy wygrać obydwoje.</p>
<p>W swojej pracy często spotykam się z przekonaniem, że szczęśliwe pary nie powinny się kłócić. Taki sposób myślenia często prowadzi do rozstań, gdy tylko pojawia się jakikolwiek spór. Z drugiej strony obawa przed wyrządzeniem krzywdy partnerowi i negatywnymi uczuciami związanymi z kłótnią powoduje, że za wszelką cenę jej unikamy. Niestety, strategia przemilczenia nie prowadzi do rozwiązania problemu.<br />Jesteśmy różnymi ludźmi, każdy z nas jest odrębną osobą, nawet będąc blisko, mamy inne potrzeby, opinie, lęki i cele. W takiej sytuacji nie‐ możliwe jest całkowite wyeliminowanie konfliktów. Należy się kłócić, tylko trzeba robić to uczciwie. Nasze potrzeby są jednakowo ważne, powinniśmy wzajemnie uznawać równość swoich potrzeb i opinii. Umiejętność niezgodzenia się z wzajemnymi poglądami, przy jednoczesnym uznaniu wartości drugiej osoby, uważa za jedną z najważniejszych umiejętności.<br />Jedną z zasad jest właśnie oddzielenie ludzi od problemu, czyli nieprzenoszenie negatywnych uczuć z problemu na człowieka. Podobnie jak w asertywności – ja mam prawo do swojej opinii, Ty masz prawo do innej i pomimo różnicy wcale nie uznaję Ciebie za osobę gorszą. Takie podejście nie jest łatwe, mamy podstawową skłonność do ochrony siebie i swoich interesów. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że pomimo chęci bycia sprawiedliwym i wiary, że tacy jesteśmy, wybieramy zaspokajanie własnych potrzeb. Z drugiej strony zasadą konstruktywnego rozwiązania sporu jest także oddzielenie swojej osobistej wartości od krytyki swoich pomysłów.<br />W rozwinięciu umiejętności uznawania równości potrzeb innych ludzi może pomóc ćwiczenie spojrzenia z innej perspektywy Jedną z takich technik, jest technika aktywnego słuchania, parafrazowania, czyli powtarzania własnymi słowami tego, jak odczytało się intencję rozmówcy, by sprawdzić, czy nie ma zniekształceń. Warto podejmować starania, by zrozumieć drugą osobę i po prostu wczuć się w jej położenie. Możemy wygrać obydwoje, jeśli zaczniemy współpracować Dość powszechnym uprzedzeniem utrudniającym dojście do porozumienia jest tzw. mityczność niepodzielnego tortu, czyli przekonanie, że zysk jednej strony musi pociągnąć za sobą stratę drugiej (wygrana‐ przegrana). Ten błąd w rozumowaniu prowadzi często do podjęcia zachowań rywalizacyjnych w walce o największy „kawałek toru”. Z góry zakłada się bezpośrednią sprzeczność dążeń obu stron, więc zaczyna się walkę, zamiast współpracy. Ponadto ludzie często popełniają błąd wyolbrzymienia różnicy interesów, co powoduje zbyt pesymistyczne nastawienie do pozytywnego rozwiązania konfliktu i w konsekwencji Takie stanowisko „ustala się” jeszcze przed nawiązaniem rozmowy i trudno je potem zmienić. Może być też powodem zaistnienia innej ciekawej opcji, często niebranej pod uwagę: typu przegrana ‐ przegrana.</p>
<p>Jak eliminować powyższe błędy w rozumowaniu i zbliżyć się do współpracy?<br />Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie ich istnienia. Należy dzielić się informacjami sygnalizującymi zainteresowanie obopólną korzyścią w sporze, zadawać pytania odkrywające potrzeby partnera, pomagające  w podjęciu współpracy. W kolejnych etapach bardzo pomocne jest także uważne wysłuchanie komentarzy i uwag dotyczących naszego sposobu zachowania podczas negocjacji. W bliskim związku kluczowa jest wzajemna otwartość i analiza sposobu dochodzenia do porozumienia. Praca taka może być niezwykle cennym doświadczeniem.</p>
<p>Skrypt uczciwej kłótni:</p>
<p>1. Wyznaczenie terminu rozmowy &#8211; jeżeli obecna chwila jest nieodpowiednia na rozmowę, należy ustalić dogodny termin w niedalekiej przyszłości. Bądźmy konsekwentni w jego wyznaczeniu i dopilnowaniu, nie należy się kłócić, gdy jesteśmy zestresowani, psychicznie lub fizycznie zmęczeni, lub zajęci innymi ważnymi sprawami, gdyż wtedy trudno nam jest panować nad emocjami i racjonalnie myśleć.</p>
<p>2. Opisanie problemu przez przedstawienie faktów. – chodzi o to, by wyjaśnić partnerowi, co nam się nie podoba w zachowaniu, posługując się faktami i szczegółami bez obwiniania, nie powinniśmy obwiniać ani oskarżać, używając formy „Ty”. Często upraszczamy sytuację, wyszukując informacji potwierdzających nasze wcześniejsze przekonanie.<br />Częstym błędem jest nieprawidłowe spostrzeganie relacji przyczynowo ‐ skutkowych, czyli dostrzeganie związków, których w rzeczywistości nie ma lub założenie, że zachowanie jednej osoby wywołuje określoną reakcję u drugiej.<br />W związkach o dużym poziomie napięcia i niezadowolenia wzorce atrybucji (przypisywania przyczyn zachowań drugiej osoby) są negatywne. Strony konsekwentnie przypisują negatywne zachowania partnera przyczynom wewnętrznym i tym, które może kontrolować, natomiast zachowania pozytywne przyczynom zewnętrznym, nad którymi rzekomo nie miał kontroli. To uruchamia samonapędzający się mechanizm: wzrost pozytywnych emocji w związkach udanych, a negatywnych –  nieprzyjaznych.</p>
<p>3. Trzymanie się jednej sprawy – w złości mamy tendencję do sięgania po wszelkiego rodzaju „broń”, aby udowodnić, że mamy rację. Wyciągamy stare problemy. Problemy należy rozwiązywać kolejno, jeden po drugim. W przypadku, gdy partner wraca do przeszłości, można powiedzieć: „Posłuchaj, teraz istotne jest, by rozwiązać ten konkretny problem. Potem możemy porozmawiać o pozostałych”.</p>
<p>4. Wyrażenie pełnej gamy uczuć. Szczerość – dzięki dzieleniu się uczuciami, inni lepiej nas rozumieją, współodczuwają z nami i mogą modyfikować swoje zachowanie, tak aby spełnić nasze potrzeby. Często podczas kłótni wyrażamy tylko złość. Pod nią kryje się często lęk, smutek, poczucie winy, zazdrość, rozczarowanie. W uczciwej kłótni powinniśmy mówić o uczuciach, używając zdań w pierwszej osobie, np. „jestem wściekła”, zamiast „denerwujesz mnie”. Należy się przyjrzeć uczuciom, które kryją się pod złością.</p>
<p>5. Propozycja zmiany – mówcie do siebie prosto, jasno i bezpośrednio o potrzebach (porozumienie bez przemocy), unikajcie ogólnych stwierdzeń, takich jak: „Bądź bardziej subtelny.” Dobrze jest opisać pożądane zachowanie: „Chciałabym, żebyś…”.</p>
<p>7. Zapobieganie eskalacji konfliktu – gdy już rozpoczniemy atak na drugą osobę poprzez obwinianie jej i oskarżanie, należy jak najszybciej przeprosić i wyjaśnić, co nas rozzłościło. Pomocna jest także świadomość czułych punktów własnych i partnera, i reakcji na ich dotknięcie oraz wiedza na temat dominującego stylu rozwiązywania konfliktów oraz zysków i strat z niego wynikających.<br />Generalnie opanowywanie i obniżanie stresu w zdecydowany sposób zwiększa szanse na konstruktywne rozwiązanie − studzi emocje oraz umożliwia wymyślenie potencjalnych wyjść z trudnej sytuacji. Samokontroli będą zatem sprzyjały wszelkie techniki łagodzenia stresu oraz zwiększania kreatywności np. wizualizacja szczegółów pozytywnego rozwiązania konfliktu.</p>
<p>8. Zakończenie rozmowy – uczciwa kłótnia jest szczególnie wartościowa, gdy kończy się rozwiązaniem satysfakcjonującym dla obu stron. Nie zawsze jest to możliwe, ale warto do tego dążyć. Niezwykle użyteczną techniką jest tutaj burza mózgów. Do wywołania refleksji służą pytania: „Jaki był mój zamiar? Jakie działania, uczucia i wyniki mnie zaskoczyły? Jak to doświadczenie różni się od moich poprzednich lub jest do nich podobne? Krytyczna refleksja pomaga w zdiagnozowaniu błędów w rozumowaniu, które utrudniają konstruktywne rozwiązanie konfliktu.</p>
<p>To absolutne podstawy. Więcej o porozumieniu bez przemocy oraz umiejętność rozpoznawania krzywdzących schematów, które doprowadzają Wasze rozmowy do konfliktów (taniec w związku) napiszę wkrótce. </p>
<p>Zapraszam na mój autorski warsztat dla par Akademia Dialogu ® pary, które pragną nauczyć się jak w dobrym, bezpiecznym klimacie rozmawiać i rozwiązywać problemy w relacji i we wspólnym życiu.</p>
<p></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-<br />Opracowanie na podstawie:<br />Allred K. (2005), Złość i odwet w konflikcie.<br />Coleman P.T. (red.), Rozwiązywanie konfliktów. Teoria i praktyka.<br />MacKay M., Davis M., Fanning P. (2004), Sztuka skutecznego porozumiewania się.<br />Coleman P.T. (red.), Rozwiązywanie konfliktów. Teoria i praktyka.</p>
<p></p>
<p>		WARSZTAT DLA PAR &#8212;> kliknij w ikonę po więcej szcegółów<br />
													<a href="https://psychosensy.pl/warsztat-dla-par/"><br />
							<img decoding="async" src="https://psychosensy.pl/wp-content/uploads/elementor/thumbs/0e56dc80b1626ed624882f303ce7fba8-1-qk20hcyi1vo61obpz4x5g94ou2w6nsned98eycaftq.jpg" title="0e56dc80b1626ed624882f303ce7fba8" alt="0e56dc80b1626ed624882f303ce7fba8" />								</a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/uczciwa-klotnia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>HomoMiłość  &#8211; specfika bliskich związków osób homoseksualnych</title>
		<link>https://psychosensy.pl/homomilosc-specfika-bliskich-zwiazkow-osob-homoseksualnych/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/homomilosc-specfika-bliskich-zwiazkow-osob-homoseksualnych/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2020 11:40:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wszystkie wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=778</guid>

					<description><![CDATA[Bliskie więzi emocjonalne pomiędzy ludźmi stanowią centrum, wokół którego obraca się życie człowieka.Jakość związków interpersonalnych uważana jest za jeden z [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Bliskie więzi emocjonalne pomiędzy ludźmi stanowią centrum, wokół którego obraca się życie człowieka.Jakość związków interpersonalnych uważana jest za jeden z najsilniejszych predyktorów i aspektów szczęścia. Potrzeba przynależności, akceptacji czy wsparcia istnieją od początku życia jednostki Z bliskich więzi człowiek czerpie radość życia i siłę. Najsilniejszym bliskim związkiem jest ten oparty na miłości. Definicja miłości powinna ujmować ją w całej złożoności – zawierać pojęcie zarówno namiętności, jak też głębokiego, długotrwałego zaangażowania oraz rodzącej się pomiędzy dwojgiem ludzi bliskości. Jedną z koncepcji zakładającą wieloaspektowość miłości jest trójczynnikowa teoria miłości Sternberga, ujmująca miłość jako stan zawierający trzy komponenty:namiętność, zaangażowanie oraz bliskość.</p>



<p>Chociaż niektóre wyzwania i specyficzne aspekty relacji homoseksualnych nie wiążą się stricte z jednym z trzech składowych miłości, to zostały przyporządkowane do jednego z aspektów uczucia wedle założenia, iż intymność w największym stopniu związana jest z procesami emocjonalnymi, zaangażowanie związane jest z procesami poznawczymi a namiętność z procesami motywacyjnymi człowieka.</p>



<p>Orientacja seksualna dotyczy stałego wzorca odczuwania pociągu emocjonalnego, romantycznego lub seksualnego do mężczyzn, kobiet albo osób obu płci. Orientacja seksualna dotyczy pragnień, wyobrażeń i systemu motywacyjnego człowieka, a nie jedynie sposobu realizacji popędu seksualnego. Ma ona co najmniej cztery wymiary: fantazje erotyczne, atrakcyjność obiektu seksualnego, samoidentyfikację (świadomość kierunku własnego popędu seksualnego) oraz zachowania seksualne. Najczęściej homoseksualistę definiuje się jako osobę, której pociąg płciowy jest wyłącznie lub prawie wyłącznie skierowany do osób tej samej płci.</p>



<p>Istnieje wiele różnych czynników sytuacyjnych mogących wpływać na poczucie zaangażowania w relację, również czynników specyficznych dla par jednopłciowych. Brak możliwości zawarcia związku wydaje się istotnie wpływać nie tylko na poczucie zaangażowania w relację, lecz również na satysfakcję z relacji oraz ogólny dobrostan jednostki. Małżeństwo jest istotnym predyktorem szczęścia i dobrostanu pomimo tego, iż wydaje się, że w obecnych czasach instytucja ta ulega dewaluacji. Intrygujące wydaje się czy i w jakim stopniu związek partnerski, nowa forma umowy cywilno-prawnej zawieranej w niektórych krajach przez pary homoseksualne, wiąże się z charakterystycznymi dla małżeństwa korzyściami i w jakim stopniu wpływa na poczucie zaangażowania, w szczególności w sytuacji, kiedy uregulowania prawne umożliwiają zerwanie tej formy umowy przez jednego z partnerów w dowolnym momencie relacji bez podawania przyczyny. W Polsce udane małżeństwo jest konsekwentnie wymieniane na drugim miejscu po zdrowiu, jako najważniejsza wartość w życiu. Chociaż większość ludzi żyjących w związku małżeńskim deklaruje satysfakcję z niego, to istotne znaczenie dla związku ma nie tylko stan cywilny, lecz &nbsp;także wiele innych czynników zarówno relacyjnych jak i subiektywnych dla danej osoby. Uniemożliwienie sformalizowania związku damsko-damskiego i męsko-męskiego wydaje się być więc czynnikiem nie tylko mogącym negatywnie wpływać na <strong>trwałość</strong> relacji, lecz również <strong>obniżać satysfakcję ze związku</strong>. Brak zobowiązań związanych ze wspólnotą majątkową (bardzo rzadko partnerzy homoseksualni są zależni od siebie finansowo) pozwala z jednej strony łatwiej zakończyć niesatysfakcjonującą relację, z drugiej strony utrudnia pogłębianie relacji poprzez wspólne rozwiązywanie kryzysów występujących w związkach.</p>



<p>Innym czynnikiem w istotny sposób wpływającymna relację intymną, oddziaływującym na jego dynamikę oraz mającym znaczenie dla poczucia zaangażowania jest posiadanie <strong>wspólnego potomstwa</strong>. Polskie badania w tym obszarze pokazują, że brak wspólnego potomstwa pary postrzegają jako deficyt związku, wpływający na odczuwanie satysfakcji relacyjnej. Znaczenie mają ponadto zachowania mające na celu <strong>niedopuszczenie do zerwania relacji</strong> przez partnera. Orientacja seksualna wpływa na wybór taktyk mających na celu zatrzymanie partnera.Przykładowo homoseksualni mężczyźni rzadziej od heteroseksualnych próbują zniechęcić partnera do odejścia poprzez ograniczenie dostępu do własnych zasobów, co tłumaczy się mniejszym zainteresowaniem mężczyzn możliwymi do uzyskania w relacji dobrami, szczególnie materialnymi. Kobiety heteroseksualne częściej próbują oddziaływać na partnera poprzez swój wygląd niż kobiety homoseksualne na swoją partnerkę.</p>



<p>Zaangażowanie tak jak i dwie pozostałe składowe miłości jest niezbędnym elementem umożliwiającym odczuwanie w pełni miłości względem partnera. Relacje bez zobowiązania:krótkotrwałe, powierzchowne i instrumentalne, nie wydają się w dłuższej perspektywie czasu satysfakcjonujące. Zrywanie więzi i relacji społecznych wiąże się z negatywnym afektem a strach przed samotnością wydaje się gorszy niż cierpienie z powodu relacji interpersonalnych.</p>



<p>Namiętność jest składową miłości opartą o procesy motywacyjne związane z chęcią maksymalnego połączenia się z partnerem, towarzyszą jej silne emocje zarówno pozytywne związane z radością, pożądaniem, zachwytem, jak i negatywne wiążące się z bólem, tęsknotą, niepokojem i łączy się z motywacją do maksymalnego połączenia z partnerem objawiającym się takimi zachowaniami jak: poszukiwanie bliskości fizycznej, dotykanie, całowanie, kontakty seksualne.</p>



<p>Publiczne okazywanie uczuć partnerowi, partnerce przez osoby homoseksualne jest utrudnione. Badania przeprowadzone w Polsce pokazują, iż społecznie bardziej akceptowany jest homoseksualizm kobiet oraz związki damsko-damskie niż relacje męsko-męskie, co może powodować większe obniżenie poczucia zobowiązania względem siebie partnerów w relacji męsko-męskiej<a href="#_ftn1">[1]</a>.</p>



<p>Namiętnością jest okazją do wypracowywania ostatniego z opisywanych czynników miłości –intymności. Wychodząc z założenia, że dla rozwoju namiętności w relacji niezbędny jest swobodny kontakt osób, okazuje się, że społeczna nieakceptacja, negatywnie wpływa nie tylko na zaangażowanie lecz również na miłosne uniesienia, charakterystyczne szczególnie dla fazy zakochania. Innym aspektem związanym z namiętnością są pragnienia erotyczne i potrzeba seksualna. Brak społecznych i przekazywanych pokoleniowo wzorców ról związkowych może być zasobem dla osób homoseksualnych pozwalającym na poszukiwanie różnych sposobów wyrażania swojej seksualności. Szczególnie kobiety homoseksualne podkreślają większe wzajemne zrozumienie swoich potrzeb psychicznych i fizycznych oraz większą satysfakcję emocjonalno-seksualną. W porównaniu z kobietami heteroseksualnymi kobiety homoseksualne częściej osiągają satysfakcję seksualną i orgazm. Pomimo tego,iż krótkotrwałe relacje nie zaspokajają potrzeby bliskości, to mężczyźni homoseksualni częściej od mężczyzn heteroseksualnych i kobiet zawierają przygodne kontakty seksualne, nie zmienia to jednak faktu, że osoby &nbsp;homoseksualne poszukują partnera do długotrwałej relacji intymnej oraz, że bycie w monogamistycznej relacji pozytywnie wpływa na ogólny poziom zadowolenia z życia seksualnego. Wysoka ilość partnerów seksualnych u homoseksualnych mężczyzn może wynikać nie z orientacji seksualnej, lecz płci – mężczyźni heteroseksualni również wyrażają chęć podejmowania przelotnych kontaktów seksualnych, jednakże mniejsza ilość ich partnerek seksualnych w ciągu życia wynika z mniejszego zainteresowania kobiet takimi kontaktami. Zaznaczyć należy również, że sama częstotliwość stosunków seksualnych również synchronizuje się ze szczęściem. Orientacja na cel, maksymalizowanie osiągnięć, asertywność dodatnio koreluje z zadowoleniem z życia seksualnego homoseksualnych kobiet i heteroseksualnych mężczyzn; zaś poczucie ciepła, odczuwanie intymności w związkach z innymi ludźmi pozytywnie wpływa na satysfakcje seksualną odczuwaną przez homoseksualnych mężczyzn i heteroseksualne kobiety. Relacja intymna osób homoseksualnych oraz trudności w jej nawiązywaniu i utrzymaniu z możliwością eksploracji różnych ról w relacji przyczynia się do wzrostu satysfakcji seksualnej.</p>



<p>Związki damsko-damskiego charakteryzują się wysokim poczuciem bliskości i dlatego asertywność i komunikacja indywidualnych potrzeb ma duże znaczenie dla satysfakcji z tej sfery życia dla homoseksualnych kobiet. Innym czynnikiem mogącym wpływać na życie seksualne osób homoseksualnychjest niemożliwość posiadania wspólnego biologicznego potomstwa, który może wiązać się z większymi możliwościami rozwoju,komfortem finansowym, z brakiem obaw o niechcianą ciążę sprzyjającym większej satysfakcji z życia seksualnego. Jakość kontaktów seksualnych istotniejsza jest w związkach homoseksualnych, niż w tradycyjnych relacjach heteroseksualnych</p>



<p>Intymność oznacza „pozytywne uczucia i towarzyszące im działania, które wywołują przywiązanie, bliskość i wzajemną zależność partnerówod siebie”. Na tak definiowaną intymność składają się między innymi: pragnienie dbania o dobro partnera; przeżywanie szczęścia dzięki partnerowi; dzielenie się przeżyciami, zasobami, informacjami; dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia.W intymności najważniejszą rolę odgrywają procesy emocjonalne. Jej natężenie w relacji rośnie powoli i jest związane z umiejętnością komunikacji, wzajemnym zaspokajaniem potrzeb oraz z obopólnie satysfakcjonującymi interakcjami Wskazać należy na indywidualną &nbsp;zdolność jednostki do jej tworzenia. Podstawę niezbędną do osiągnięcia intymności z drugą osobą. Stanowią poczucie spójności i ciągłości własnej tożsamości W okresie wczesnej dorosłości mniej więcej w 20-35 r.ż. przypada stadium rozwojowe intymność vs izolacja, którego głównym zadaniem jest osiągnięcie zdolności do tworzenia intymnej relacji z bliską osobą oraz do podejmowania odpowiedzialności za nią. Pozytywne rozwiązanie poprzedniego kryzysu związanego z kształtowaniem tożsamości i przypadającego na okres adolescencji wpływa na jakość tworzonych relacji intymnych. Jednostki o spójnej tożsamości łatwiej tworzą intymność z drugą. Proces kształtowania tożsamości osób homoseksualnych wydaje się być procesem trudniejszym i jest związany z szeroko rozumianym coming outem , wymagającym nie tylko eksplorowania własnego Ja, lecz również integracji z nim mniejszościowej orientacji seksualnej. Relacja intymna osób homoseksualnych oraz trudności w jej nawiązywaniu i utrzymaniu potocznego, wąskiego rozumienia, oznaczającego informowanie innych o swojej mniejszościowej orientacji, oznacza kształtowanie się tożsamości homoseksualnej rozpoczynające się od samoświadomości a kończące na integracji psychoseksualności ze wszystkimi sferami życia. Homoseksualna identyfikacja jest całkowicie realizowana, jeżeli funkcjonuje ona zarówno jako samookreślenie,identyfikacja postrzegana i nadawana przez innych oraz identyfikacja prezentowana innym. Kobiety homoseksualne później osiągają pozytywną, zintegrowaną tożsamość niż homoseksualni mężczyźni, co może wiązać się z ich mniejszym popędem seksualnym, dzięki czemu mogą dłużej maskować przed sobą i środowiskiem swoją orientację. Dziewczęta w większym stopniu uczone są ograniczania i kontrolowania swojej seksualności. Chłopcy w odróżnieniu od dziewcząt częściej angażują się w kontakty seksualne przed okresem dojrzewania a ich seksualność osiąga szczyt znacznie wcześniej.Orientacja seksualna odgrywa większą rolę w formowaniu się tożsamości u homoseksualnych mężczyzn i kobiet niż u osób heteroseksualnych.</p>



<p>Istnieje wiele różnych perspektyw rozumienia powstawania i utrzymywania się związków. Niektóre z nich, nawiązując do psychoanalizy, odwołują się do nieświadomych procesów, inne kładą nacisk na ewolucyjnie uwarunkowane strategie, jeszcze inne będą szukały uwarunkowań społecznych czy kulturowych.</p>



<p>Ciekawą koncepcję zaproponowali Hazan i Shaver<a href="#_ftn2">[2]</a>. Oparli się oni na teorii przywiązania, traktując dorosłe „związki miłosne jako kontynuację doświadczeń opiekuńczych z dzieciństwa. Kontynuacja ta jest możliwa dzięki ukształtowanym wzorcom tworzenia relacji. Na „związek miłosny” składają się trzy wrodzone systemy zachowań: przywiązanie, opiekowanie się i zachowania seksualne. Pierwszy styl, ufny, charakteryzuje się łatwością w zaufaniu innym, otwartą ekspresją emocji i umiejętnością tworzenia długotrwałych relacji. Cechami specyficznymi drugiego stylu, lękowego, będzie ciągła niepewność czy jest się wartym kochania i kochanym, co będzie często sprawdzane. Gdy partner nie będzie spełniał oczekiwań, osoby takie będą reagowały złością na niego. I trzeci styl – unikający, charakteryzuje się unikaniem bliskich relacji, nawet wtedy, gdy mogą być one źródłem wsparcia.</p>



<p>Przywiązanie w związkach homoseksualnych różni się w parach jednopłciowych od tego elelntu w parach heteroseksualnych Różnice te dotyczą między innymi większej liczby doświadczanych seksualnych i emocjonalnych nadużyć w przeszłości, braku tradycyjnych ról płciowych, mniejszego wsparcia społecznego, częstszego występowania depresji i nadużyć, częstszej fuzji w parach lesbijskich, silnego u mężczyzn dążenia do różnicowania się. Różnice ściśle związane z kontekstem, w jakim żyją pary gejów czy lesbijki. Do tych problemów można zaliczyć emocjonalne odcięcia się, projekcje na partnera nierozwiązanych własnych problemów, brak akceptacji społecznej, konflikty wokół rytuałów opuszczania domu, różnic między partnerami w stopniu zinternalizowanej stygmatyzacji społecznej i akceptacji swojej orientacji. Ponadto dla mężczyzn problemy wiążą się z kwestią wierności i niezależności, a dla kobiet – z ważnością relacji rodzinnych i akceptacją ze strony członków rodziny.</p>



<p>Odnośnie do więzi w parach homoseksualnych istnieje pewna specyfika. Jednym z wyzwań, przed jakimi osoby te stają, dotyczącym formowania intymnej relacji, jest poradzenie sobie ze zinternalizowanymi społecznymi uprzedzeniami.Stygmatyzacja, której doświadczają, może powodować u nich przeżywanie lęku, wstydu czy złości. Konsekwencją tego będzie silniejsza potrzeba poczucia bezpieczeństwa w związku, ale równocześnie ich doświadczenia mogą nasilać trudności w jego budowaniu. Ich sytuacja będzie więc przypominała osoby z doświadczeniem traumy, u których silnej potrzebie bezpieczeństwa towarzyszy poczucie inności i związane z nim emocje, utrudniające funkcjonowanie w bliskich relacjach. Można zatem przypuszczać, iż przynajmniej w niektórych parach homoseksualnych więź będzie budowana wokół traumy Wg koncepcji koncepcję emocjonalnego odcięcia się<a href="#_ftn3">[3]</a>, o ile do niego dojdzie, co w kontekście rodzin pochodzenia osób z homoseksualną orientacją jest zjawiskiem dość częstym, sprzyjać to będzie tworzeniu bardzo intensywnych emocjonalnie kolejnych relacji. Stanie się to raczej ucieczką od problemu niż jego rozwiązaniem, a zatem można się spodziewać, że kolejna fuzja będzie prowokować kolejne odcięcie się, co może być też przyczyną zachowań agresywnych. Jednak rozróżnienie, które aspekty relacji w parach homoseksualnych związane są z przywiązaniem, a które z odrzuceniem przeżytym w innych relacjach, czy ze stygmatyzacją, nie jest łatwe. Drugi problem, można zauważyć u osób&nbsp; homoseksualnych, jest proces jego kształtowania się. Jednym z takich czynników może być większy wpływ na kształtowanie się stylu przywiązania rówieśników niż rodziców. W różny sposób można to zjawisko wyjaśniać, np. odwołując się do wpływu grupy rówieśniczej w okresie dojrzewania, wtedy, gdy problemy z homoseksualną tożsamością oraz ujawnieniem swojej orientacjisą szczególnie nasilone. Drugim czynnikiem może być znacznie większy, w porównaniu z osobami heteroseksualnymi, wpływ ojców na akceptację psychoseksualnej tożsamości.Badania wskazują, iż na zachowania seksualne większy wpływ ma ojciec, stąd jego akceptacja i wsparcie dla seksualnych zachowań mogą być szczególnie istotne. Drugie, zwraca uwagę na bardziej negatywny stosunek do seksualizmu wśród mężczyzn niż wśród kobiet. Szukanie przyczyn homoseksualizmu,zwłaszcza u mężczyzn, w relacji z ojcem nie jest sprawą nową. Wielokrotnie ojcowie ci opisywani byli jako fizycznie lub/i psychicznie nieobecni, lub też jako sprawcy nadużyć.</p>



<p>Jednym z poważniejszych problemów w parach homoseksualnych jest wierność, która jest tu bardziej wyjątkiem niż regułą <a href="#_ftn4">[4]</a>Aby można było zrozumieć jej znaczenie w parach jednopłciowych trzeba wiedzieć, że wierność jest tu przedmiotem negocjacji, podobnie jak podział obowiązków. Wynika to z braku tradycyjnych wzorów, w których problem wierności odnoszony jest do norm społecznych, kulturowych czy religijnych. Wierność sprzyja satysfakcji ze związku. Większość par homoseksualnych dopuszcza kontakty seksualne poza związkiem, a jeśli dojdzie do zdrady, to jest ona rzadziej ukrywana. Poza tym wierność dotyczy tu raczej sfery emocjonalnej, a nie kontaktów fizycznych.</p>



<p>Jeszcze jeden problem w parach homoseksualnych wydaje się istotny – agresja. Napotykamy tu podobne trudności jak przy badaniu tego zjawiska w związkach heteroseksualnych,a mianowicie niechęć ujawniania jej czy zaprzeczanie. Sytuacja związków homoseksualnych wydaje się jeszcze trudniejsza, gdyż przy małej tolerancji społecznej tego typu relacji strach czy wstyd przed ujawnieniem przemocy, a równocześnie i swojej orientacji może być znacznie większy.. Niechęć do konfrontowania się z problemem przemocy może być też związana ze swoistym idealizowaniem związków homoseksualnych; dotyczyć to może np. relacji lesbijskich jako takich, w których ma występować idealna harmonia. Jak już pisałem wcześniej, osoby o homoseksualnej orientacji mogą mieć silną potrzebę bliskości, ale też niezależności i autonomii, w dodatku często wnoszą one w związek doświadczenie bycia ofiarą, nie tylko w dzieciństwie, ale też później, gdy ujawniły już swoją orientację. Tak więc, przynajmniej część zachowań agresywnych w związkach homoseksualnych może wynikać z ich wewnętrznych konfliktów czy też być przenoszona z innych relacji. Pewne znaczenie może też mieć większe przyzwolenie w związkach homoseksualnych na zachowania agresywne, związane z większą niezależnością partnerów Konstelacja wspomnianych czynników może sprzyjać powstawaniu napięć emocjonalnych, rozładowywanych przez zachowania agresywne &nbsp;Ponieważ preferencje seksualne nie są przekazywane z pokolenia na pokolenie, geje i lesbijki nie posiadają naturalnego środowiska rodzinnego, które chroniłoby ich przed upokorzeniamii agresją ze strony kultury dominującej.Osoba o orientacji homoseksualnej może nie akceptować własnej orientacji głównie ze względu na wzorce społeczne potępiające homoseksualizm i w takiej sytuacji może starać się zmniejszyć dysonans pomiędzyJa realnym (byciem homoseksualistą) a Ja idealnym (byciem heteroseksualistą)</p>



<p>Chociaż badania statystyczne pokazują, że kobiety i mężczyźni homoseksualni tak samo jak kobiety i mężczyźni heteroseksualni tworzą długotrwałe relacje intymne, ich dynamika począwszy od zawierania znajomości po zakończenie związku jest odmienna w zależności od płci osób, których łączy uczucie miłości.</p>



<p></p>



<p></p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<p><a href="#_ftnref1">[1]</a> Studia Psychologiczne, t. 50 (2012), z. 1</p>



<p><a href="#_ftnref2">[2]</a> Hazan C, Shaver PR. Romantic love conceptualized as an attachment process. J. Person. Soc.Psychol. 1987;</p>



<p><a href="#_ftnref3">[3]</a> . Namysłowska I, Siewierska A. Lęk w systemie rodzinnym. Psychiatr. Pol.,1994</p>



<p><a href="#_ftnref4">[4]</a> Pilecka B. Psychospołeczny kontekst homoseksualizmu. Kraków:1999.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/homomilosc-specfika-bliskich-zwiazkow-osob-homoseksualnych/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O zazdrości&#8230;</title>
		<link>https://psychosensy.pl/o-zazdrosci/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/o-zazdrosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2020 05:30:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[rozstanie]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=758</guid>

					<description><![CDATA[Nie ulega wątpliwości, że zazdrość jest zjawiskiem doświadczanym przez wielu ludzi, często wiele razy na przestrzeni życia. Chociaż to, w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Nie ulega wątpliwości, że zazdrość jest zjawiskiem doświadczanym przez wielu ludzi, często wiele razy na przestrzeni życia. Chociaż to, w jakich sytuacjach doświadczamy zazdrości i jaka jest jej siła, jest kwestią indywidualną. Na pewno jest zjawiskiem powszechnym, chociaż mówiąc o niej, ma się najczęściej na myśli sytuację intymnego związku między kobietą a mężczyzną. W tym kontekście zazdrość została zdefiniowana jako negatywna, złożona emocja, której  założeniem jest utrata bliskiej relacji; występuje wtedy, kiedy partner traci na rzecz kogoś coś lub kogoś. Co ważne, nie zawsze chodzi o rzeczywistą, ale o poczucie utraty czegoś lub kogoś. Czyli dokładniejsza definicja zazdrości mogłaby brzmieć: zazdrość jest  złożonym fenomenem psychologicznym, emocjonalnym (mieszaniną szczególnie lęku i smutku,czasem wściekłości), pojawiającym się w sytuacjach, gdy partner ma poczucie, że traci coś lub kogoś na rzecz kogoś innego. Zazdrość może manifestować się szeroką gamą zachowań, od tzw. normalnej zazdrości, która wpisuje się w uniwersalne ludzkie doświadczenie, do ekstremalnych form, które mieszczą się w obrębie choroby psychicznej.</p>



<p><strong>Różnica między zazdrością a zawiścią.</strong></p>



<p>W przypadku zawiści człowiek czuje się nieszczęśliwy z powodu tego, że ktoś ma coś, czego nie ma  on. Natomiast w przypadku zazdrości człowiek jest zaniepokojony utratą czegoś, kogoś lub koniecznością dzielenia się czymś, kimś. Zazdrość jest silniej doświadczana niż zawiść, jest także uczuciem bardziej złożonym niż zawiść. Co więcej, zazdrość zwykle zawiera w sobie strach, niepokój, złość, smutek i być może nienawiść. Zawiść odczuwamy wówczas, gdy wiemy, że ktoś posiada coś, czego my nigdy mieć nie będziemy. Zawiść jest relacją dwustronną w odróżnieni do zazdrości, która jest trójstronna. Zazdrość w romantycznym związku staje się negatywną reakcją emocjonalną osoby, wywołaną przez sytuację dotyczącą trzech uwikłanych w niej osób: podmiotu, jego partnera oraz osoby trzeciej. Ten związek może być rzeczywisty, wyobrażony, oczekiwany lub mógł mieć miejsce w przeszłości. Zazdrość polega więc na świadomości podmiotu, że rywal posiada „względy” jego partnera. Świadomość w przeżywaniu zazdrości  jest  stosunkowo złożona. Jeżeli pożądanie mojego  partnera skieruje się  na rywala,a nie na mnie, to  oznacza,  że ten  rywal  musi mieć  większą  wartość  niż  ja  sam &#8211; myślą osoby z  niską samooceną. Bo przecież jeśli się kogoś pożąda, to ten ktoś, kogo się pożąda, musi mieć jakąś wartość (chociaż  wartość  ta  może być  atrybuowana nieświadomie). Pożądać kogoś znaczy przypisać mu wartość, a jednocześnie, co jest znacznie gorsze dla zazdrosnego partnera – „odwartościować”  tym samym  jego samego  –  czyli  zagrozić własnej samoocenie. Wyraźnie można więc zauważyć związek zazdrości z samooceną. Ludzie  naprawdę  zakochani  (czyli ci, którzy wiedzą, że sama miłość jest najwyższą wartością w ich związku) nie  muszą się  obawiać rywali. Rywal ma możliwość ingerowania w  związek wtedy, kiedy nie ma już w nim miłości albo kiedy jej tam nigdy nie było, kiedy przestaje się wierzyć w miłość,a zaczyna wierzyć w inne wartości.</p>



<p>W reakcji na doświadczania zazdrości mamy dwa nurty. Pierwsza  faza  obejmuje autonomiczną  reakcję  na  ogólny stres, czyli na nagle spostrzeżoną szkodę lub zagrożenie. W tej fazie pojawia się najczęściej lęk, gniew nierzadko połączeniu z podnieceniem  seksualnym. Jest  to dosyć  nieustabilizowana mieszanka uczuć. Druga  faza – reakcja  zazdrości  jest  wynikiem wtórnej oceny zaistniałej sytuacji.  Zazdrosna osoba  dochodzi  do  bardziej  kompleksowego  rozumienia  sytuacji, próbuje jakoś radzić  sobie z nią poprzez przyjęcie jakiejś  strategii. Gdy strategia jest efektywna, wtedy  w  miejsce  lęku i gniewu przychodzi uczucie ulgi, może też dojść do przygnębienia lub depresji. We wtórnej ocenie jest to refleksja: co takiego miał rywal, czego ja nie mam? Dlaczego mój partner interesuje się kimś innym? Co się ze mną stanie, jeśli on mnie opuści? W zazdrości  więcej jest  <strong>miłości własnej</strong> niż miłości  do  drugiej osoby. Objawy ,które często towarzyszą przeżywaniu i doświadczaniu zazdrości, to poczucie osamotnienia, poczucie odsunięcia, niepewność oraz  lęk  o przyszłość.</p>



<p>Siła zazdrości będzie też związana z tym, ile podmiot zainwestował i ile może zainwestować  w  przyszłości w związek z partnerem .W sytuacji gdy w związek inwestujemy wiele i mamy poczucie, że związek jest dobry, to zdradę przeżywamy boleśnie niezależnie od płci. Funkcją zazdrości jest ochrona związku. Ta funkcja jest identyczna we wszystkich  kulturach.  Wynika ona z  zasady: „chronimy to, czego utraty się boimy,o to, czego nam brak”.</p>



<p>Jeśli człowiek jest pewien, że jest kochany, wie, że nikt tej miłości łatwo  nie odbierze, jedynie on sam może ją odrzucić lub zmarnować. Dlatego ludźmi pewnymi uczuć partnera nie miota uczucie zazdrości. W dobie kryzysów związków interpersonalnych często jest  tak, że ci, którzy są w związkach z ludźmi, których nie kochają (czyli niewiele w związek inwestują), zazdrość odczuwają. Tyle tylko, że w tym przypadku nie ma to związku z lękiem przed utratą pożądanej osoby, uczucia, celu w życiu itp.  Chodzi raczej o lęk przed utratą dotychczasowej pozycji, posiadanego wpływu i innych korzyści czerpanych z takiej relacji. To wszystko mogłoby przypaść innej osobie – ta myśl  jest  u  tych  osób  „paliwem” zazdrości.</p>



<p>Najważniejsze  jest  także  odróżnienie racjonalnej zazdrości pochodzącej od realistycznego zagrożenia dla związku od nienormalnej, patologicznej i niezdrowej zazdrości, która jest pobudzana mimo braku  takiego  zagrożenia. Zazdrość  może  pozytywnie wpływać na jakość związku, gdyż świadczy o trosce i zainteresowaniu partnerem. Negatywnie  z  jakością  związku  koreluje  natomiast  niepokojąca zazdrość, gdyż bezpodstawne oskarżenia partnera nie sprzyjają bliskiej relacji; zaborcza zazdrość nie koreluje z jakością związku.</p>



<p>Zazdrości się tak naprawdę tych rzeczy, tych cech osobowości, tych cech wyglądu zewnętrznego itp., których się nie widzi w sobie. Jeśli się je widzi rzeczywiście, to nie będziemy mieli do czynienia z zazdrością nawet w sytuacjach realnej zdrady (wówczas raczej będziemy czuli żal z powodu straty czasu z tym partnerem lub będziemy się obwiniać  o własną naiwność czy głupotę, że wierzyliśmy  w  partnera,  ale  nie  będziemy zazdrościć). Przed tym będzie nas  broniła  zawsze nasza  <strong>rzeczywista pewność siebie</strong>.W zazdrości jest mocno obecny i zauważalny proces nieustanego porównywania się do drugiej osoby. Te porównania przebiegają w stosunku „rywal a mój partner”,  „rywal  a  ja”.  Ważna  jest  tez  świadomość,  co  partner  tak  naprawdę  ceni w życiu i czy jego oczekiwania spełnia ten ktoś. Niektórzy  psychologowie uważają, że sytuacja utraty nie jest wcale koniecznym warunkiem zazdrości, ż  jest  to mechanizm raczej <strong>zapobiegania stratom</strong> niż  wynikły ze straty kogoś lub  czegoś,  ponieważ  zazdrość  wzmaga  czujność i pozwala w porę wychwycić sygnały zagrożenia by działać na rzecz przywrócenia równowagi  w  związku.  </p>



<p>Z kolei zazdrość erotyczna nie jest możliwa do wzbudzenia bez udziału czynnika interpersonalnego, w którym jedna z osób jest nakłoniona do niej, sprowokowana albo podsycona przez postawę partnera bądź też przez własne wyobrażenie zdrady dokonanej przez tegoż partnera. Rodząca się obawa, coraz większa niepewność, poczucie zagrożenia utratą związku doprowadzają do zdystansowania się takiej osoby wobec partnera i dają początek irracjonalnemu zachowaniu wobec niego. Równocześnie narastają podejrzliwość i nieufność wobec partnera i innych osób, a następnie pojawiają się nieprawdziwe sądy i przekonania co do nielojalności partnera. Wytworzone przekonania z kolei potęgują lęk, wzbudzają wściekłość, kolejne obawy, co dodatkowo pogłębia fałszywe sądy. Zazdrość patologiczna z perspektywy zaburzenia psychicznego czasami trudna bywa do uchwycenia. Wiadomo na pewno pojawienia się zazdrości o charakterze urojeniowym dochodzi na drodze pewnego kontinuum od tzw. normalnej zazdrości do zazdrości chorobowej. Zazdrość, zwłaszcza w jej patologicznej formie, od dawna zwraca uwagę psychiatrii sądowej, gdyż dostrzega się powiązania pomiędzy jej występowaniem a zachowaniami przestępczymi, przede wszystkim przemocą domową, innymi formami agresywnych zachowań oraz zabójstwami. W seksuologii mówi się o zazdrości patologicznej, a więc takiej, która w swojej treści, formie i poziomie nasilenia staje się nietypowa. Najczęściej przybiera postać długotrwałej obsesji, utrzymującej się niekiedy latami, która może ogarniać całą psychikę, wypełniać wszystkie myśli, sterować uczuciami aż do rozwinięcia się zespołów paranoicznych Zazdrość obsesyjna, choć jest niepokojącym zjawiskiem, często bywa nierozpoznawana i pomijana w obecnych klasyfikacjach zaburzeń psychicznych. W przeciwieństwie do urojeniowej zazdrości, nacechowanej obecnością silnych błędnych przekonań co do niewierności partnera, osoby ujawniające zazdrość obsesyjną cierpią na nurtujące je nieprzyjemne, powodujące dyskomfort, nawracające myśli na temat niewierności partnera. Ruminacje są niepożądane, inwazyjne i nieracjonalne, obce osobowości zazdrośnika i niechciane przez niego. Osoby te wiedzą, że nie mają żadnego dowodu zdrady ani nawet sygnałów o ewentualnej możliwości utraty partnera na rzecz rywala, a jednak nie są w stanie powstrzymać kluczowego zjawiska psychicznego w ich zazdrości, a mianowicie natrętnie powracających do nich myśli o zdradzie, nad którymi nie są w stanie zapanować. Dochodzi do kompulsywnego sprawdzania partnera poprzez spełnianie rytuałów, które mają na celu zapewnienie przynajmniej przejściowego poczucia bezpieczeństwa i uspokojenia. Zazdrość w formie nadwartościowej idei przyjmuje formę dominującej myśli, jednak osoba zazdrosna nie żywi przekonań, które przyjmowałyby intensywność urojeń Tego typu zaburzenia są możliwe do leczenia psychoterapią oraz lekami SSRI, które powszechnie stosuje się w leczeniu zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. </p>



<p>Oprócz zazdrości tzw. normalnej, obsesyjnej lub anankastycznej, przyjmującej postać idei nadwartościowej, wyróżnia się także zazdrość o obrazie urojeniowym. Urojenia niewierności małżeńskiej/zdrady są ujmowane w różne określenia diagnostyczne, odnoszące się jednak do procesu psychotycznego. Przyjęte jest stosowanie terminów: zespół urojeń niewierności małżeńskiej, zespół Otella, psychotyczna zazdrość, zespół zazdrości erotycznej, zazdrość patologiczna, zespół urojeń niewierności małżeńskiej czy paranoja małżeńska  Ta różnorodność określeń, wielość stanów psychopatologicznych kryjących się pod wskazanymi terminami prowadzi do nieporozumień i niejasności w zakresie diagnozy oraz oceny poczytalności w stosunku do zarzutu. Inne stanowisko wskazuje, że sama wiara lub podejrzenie nie są wystarczające do rozpoznania patologicznej zazdrości. Równie ważne jest, aby osoba taka wykazywała strach, lęk przed utratą partnera lub utratą swojego miejsca w relacji z partnerem, co powinno powodować stres i zakłócać funkcjonowanie osoby zazdrosnej, obu osób lub związku. Z przekonaniami urojeniowymi współwystępują typowe zachowania: wielokrotne oskarżenia o niewierność bez dostatecznych podstaw do takich twierdzeń, domaganie się zapewnień lub wymuszanie przysięgi o dochowaniu przez partnera wierności, szykanowanie go i kontrolowanie jego zachowań, a także domaganie się informacji na temat treści jego myśli, poglądów oraz fantazji. Tak zwana aktywność urojeniowa w tym wypadku sprowadza się do realizowania silnie wyrażonej potrzeby kontroli w postaci różnych form manipulowania partnerem, oszukiwania go, przeszukiwania jego rzeczy osobistych, podsłuchiwania rozmów telefonicznych, kontrolowania korespondencji. Obecne wówczas emocje w postaci gniewu, smutku, bólu, upokorzenia, obaw i sprzecznych pragnień skłaniają do coraz intensywniejszego poszukiwania ostatecznych dowodów niewierności, których jednak nie sposób odnaleźć, przez co neutralne zachowania nabierają wartości takiego dowodu. Można spodziewać się głębszego utrwalenia sądów urojeniowych, jeśli partner będzie bardziej skłonny do uległości wobec osoby chorej, bądź jeśli będzie postępował tak, aby spełnić oczekiwania chorego, a także jeśli będzie między nimi zbyt duża bliskość. Początkowo towarzyszy temu pewna atmosfera tajemnicy i intrygi, wspólne tworzenie takich sytuacji może być ekscytujące dla partnerów, a nawet wzbudzać w nich większe pożądanie seksualne oraz przyczyniać się do większej spójności związku, jednak tylko do pewnego momentu. Przychodzi bowiem czas, kiedy partner nie jest w stanie spełnić oczekiwań zazdrośnika, gdyż jest to po prostu niewykonalne. Próby wyjścia z opisanej powyżej konstelacji przez jednego z partnerów okazują się dla drugiego zarzewiem niepokoju, lęku i wzbudzają w nim podejrzenia o nielojalność, aż do rozmiarów patologicznych. </p>



<p>Przyczyny patologicznej zazdrości mogą być bardzo zróżnicowane. Seksuolodzy najczęściej wymieniają: urazowe wczesne doświadczenia i przeżycia seksualne (kazirodztwo, molestowanie), niepewność w roli seksualnej i trudności w życiu seksualnym, własne doświadczenia erotyczne (duża liczba partnerów – projekcja), zaburzenia preferencji seksualnych (masochizm, sadyzm, kandaleuzizm), uzależnienia, psychozy oraz choroby ośrodkowego układu nerwowego. Osoby chore traktują jako zdarzenia rzeczywiste swój ich niewłaściwy odbiór, wzmacniają go następnie patologicznymi interpretacjami wspomnień, które są utrwalane silnym ładunkiem emocjonalnym. Tworzą w ten sposób quasi-logiczny system zazdrości. Nieustannie oskarżają partnera o niewierność i uparcie starają się potwierdzić swoje podejrzenia przez aktywność urojeniową. Do agresywnego ataku może się także przyczynić konstelacja obojętnych zdarzeń, która zyskuje urojeniowe wyjaśnienie. Może to być niespodziewane spotkanie z osobą postrzeganą jako rywal, niekonwencjonalne zachowanie partnera nawet w sytuacji obojętnej erotycznie, konieczność odseparowania się od zazdrosnego męża lub żony (np. wyjazd służbowy, pobyt w szpitalu, dodatkowe obowiązki rodzinne poza domem), życzliwe lub wyrażające zainteresowanie zachowanie partnera wobec domniemanego kochanka lub kochanki. Te sytuacje sprawiają, że dotychczas wypracowane schematy zachowań obliczonych na kontrolę partnera zawodzą, stają się nieskuteczne w zakresie sprawdzania czy korygowania „niewiernej” osoby. </p>



<p>Różnice między zachowaniem zdrowym a patologicznym wyrażają się nierzadko jedynie w zakresie ilościowym, patologiczne zjawiska zaś, tj. urojenia, uruchamiają mechanizmy psychiczne, które niewiele różnią się od obserwowanych u osób zdrowych. Kluczowe jest wg badaczy zjawisko to, że nie ma wyraźnej różnicy pomiędzy tzw. normalną a patologiczną zazdrością. Sugerowali, aby zazdrość postrzegać na trzech podstawowych poziomach. Oprócz zazdrości tzw. zwyczajnej (bez wyraźnej patologii życia psychicznego) i zazdrości nienormalnej (obecne zaburzenia psychiczne, ale bez udziału czynnika chorobowego: zaburzenia osobowości, zespoły organiczne, reakcje psychogenne, nadużywanie alkoholu i narkotyków) wyróżnili również zazdrość psychotyczną (patologiczną, chorą) z wyraźnie określonym urojeniowym wymiarem przekonań dotyczących partnera. Takie rozróżnienie jest przydatne nie tylko diagnostycznie, ale przede wszystkim prewencyjnie, gdyż o ile osoby niechorujące charakteryzują się niskim prawdopodobieństwem ponawiania czynów przestępnych z powodu zazdrości (zwłaszcza jeśli korzystają z psychoterapii lub leczenia odwykowego), o tyle chorzy psychicznie są narażeni na wysokie ryzyko pojawienia się motywu zazdrości patologicznej jako przesłanki popełnienia przestępstwa. Ta grupa chorych psychicznie sprawców wiąże się z największym ryzykiem agresji i wymaga szczególnie intensywnych i kompleksowych oddziaływań terapeutycznych.</p>



<p>Opracowanie na podstawie:</p>



<p>Zaleski Z. Od zawiści do zemsty.</p>



<p>Soyka M, Schmidt P. Prevalence of delusional jealousy in psychiatric disorders</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/o-zazdrosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dwoje na rozstajach</title>
		<link>https://psychosensy.pl/dwoje-na-rozstajach/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/dwoje-na-rozstajach/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2020 20:19:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[rozstanie związek]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=773</guid>

					<description><![CDATA[Rozwód zawsze oznacza rozstanie. Czasem gwałtownie, częściej w sposób powolny dokonuje się w nas akt odwrócenia się i pożegnania z [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p></p>



<p><em>Rozwód zawsze oznacza rozstanie. Czasem gwałtownie, częściej w sposób powolny dokonuje się w nas akt odwrócenia się i pożegnania z kimś i z czymś. To bolesne, tym bardziej że rozstajemy się nie tylko z tym, co było, lecz także z tym, co być mogło,a czego już nie będzie, choć sobie to kiedyś namiętnie obiecywaliśmy. Rozwód jest kamieniem milowym w naszym życiu. Po nim już nic nie jest takie samo.</em></p>



<p>Po rozwodzie rozstajemy się z nadzieją, czasem ze złudzeniami i z oszustwem emocjonalnym wobec siebie, z wmawianiem sobie przez lata, że jest inaczej niż jest. Rozstajemy się z własnym lękiem i wstydem. Bywa, że rozstajemy się z jakimś obrazem siebie – czasem z tym lepszym niż życie ostatecznie pokazuje, czasem z gorszym, gdy po rozwodzie odzyskujemy godność osobistą i sprawczość, o którą byśmy siebie nie podejrzewali. Każde ważne zdarzenie życiowe prowokuje nas do samopoznania. Poprzez rozstanie dowiadujemy się o sobie czegoś nowego lub upewniamy się w tym, co już wiemy.</p>



<p>Ostatecznie każde rozstanie jest uwolnieniem się od czegoś, po to, by podążać w kierunku czegoś innego. Warto zapytać siebie od czego zatem odchodzimy?</p>



<p>W podejmowaniu decyzji o rozwodzie ważne jest, by widzieć ten proces w jego ciągłości jako drogę „od – do”, którą mogę oddalać się (czasem uciekać) od czegoś, po to, by równocześnie„podążać za czymś” lub „ukierunkować się na coś” w swoim życiu. Jednostronne widzenie rozstania (tylko „od”&#8230; lub tylko„do”&#8230;) może nas oszukiwać.</p>



<p>Zakonserwowane lub skamieniałe doświadczenia emocjonalne w postaci poczucia krzywdy, bólu, zranienia i winy,urazy i wściekłości, stanowią główny temat w terapii &nbsp;małżeńskiej i rozważającymi możliwość rozwodu. A także z osobami, które po rozwodzie zostały same, lecz z różnych powodów nie potrafią się rozstać z tym, co było. Można zaryzykować tezę, że małżeństwa, które bardziej konstruktywnie radzą sobie ze wspomnianymi uczuciami, lepiej radzą sobie też z sytuacjami okołorozwodowymi. Ktoś, kto nie tylko zna swoje uczucia, lecz dodatkowo nad nimi panuje, potrafi gdy trzeba odsunąć je od siebie, po to,by podjąć mądrą decyzję życiową.</p>



<p>Czy w sprawie rozstań można dać ludziom coś w rodzaju przewodnika? Jak brzmiałyby te zalecenia?</p>



<p>Jeśli zaczynasz myśleć o rozwodzie, sprawdź na początek, czy nie da się twego małżeństwa uczynić związkiem bardziej osobistym, a nie tylko związkiem ról społecznych. Czy potrafisz dojrzeć jeszcze coś pozytywnie niepowtarzalnego, co druga osoba wnosi w twoje życie? Nigdy nie jest tak, że ktoś jest jednostronnie zły. Czasami zaczynamy w ten sposób myśleć o współmałżonku, ale nie wynika to z żadnej prawdy, lecz z kierunku, w którym podążam, poszukując po drodze dodatkowych argumentów. Gdy emocje powodują naszymi decyzjami, czarny obraz partnera bywa uzasadnieniem niektórych nieświadomych decyzji. Gdy doświadczamy bólu w relacji z partnerem i cierpimy z powodu realnej niesprawiedliwości i krzywdy, trzeba się temu mądrze i aktywnie przeciwstawić. Najczęściej potrzebujemy do tego pomocy innych ludzi. Jeśli jest to ból opuszczenia, to podobnie jak w przypadku sińca czy rany, prawdopodobnie rozpocznie się proces samoleczenia. Rzecz w tym, by temu procesowi nie przeszkadzać, nie rozdrapywać ran i nie pognębiać się złym myśleniem o sobie. Niektórzy porzuceni poszukują gorączkowo tak zwanych słusznych powodów dla konieczności bycia porzuconym. Takie osoby myślą: „należało mi się”, „mama od początku wiedziała, jak to się skończy, i miała rację”. Te przewrotnie uspokajające mantry podtrzymują „słuszny porządek świata”, a skoro słuszny, to i bezpieczny.</p>



<p>Jeśli uda nam się podjąć efektywne i spełnione życie, prędzej czy później pojawi się w nas chęć wyzwolenia się od poczucia krzywdy – poprzez przebaczenie,które ostatecznie zamyka sprawę. Jeśli przebaczenie nie pojawia się samoistnie, jako wyraz życia i nadziei, trzeba zająć się tą kwestią poważniej. Wyzwolenie z zatrzaśnięcia w dawnym poczuciu krzywdy oznacza często długą i intensywną pracę, której efektem jest odzyskanie znacznej energii życiowej.</p>



<p>Cierpienie może być także związane z poczuciem winy.Trzeba odróżnić realistyczne poczucie winy od nadmiarowego.Zdrowe i realistyczne poczucie winy rozwiązuje się wyłącznie poprzez wyrównanie i zadośćuczynienie osobie, którą skrzywdziliśmy. Nadmiarowe poczucie winy to neurotyczny mechanizm obciążania się winą za wszystko, co zdarzyło sięnam i naszym bliskim. Paradoksalnie, może ono przywołać bezpieczny, bo oswojony od dawna (bywa, że od dzieciństwa)świat, w którym relacje – szczególnie te znaczące i bliskie –opierały się na uznaniu „mojej winy”.</p>



<p><em>Fala pożegnania</em></p>



<p>Niejedno tracimy poprzez rozstanie. Każda strata rodzi żal.Niejedno nasze doświadczenie życiowe potrzebujemy opłakać.Nie jest to akt jednorazowy. Żałoba wymaga czasu. Ważne, bynie zaprzeczać tej energii, nie powstrzymywać jej. Zgoda na niąpozwala przyjść i odejść dalej fali spłukującej doświadczenie,które było i już nie wróci. Pozwala pożegnać się także z tym, co było dobre, ponieważ związek nie powstałby i nie trwał, gdyby zdarzały się w nim wyłącznie złe rzeczy. Małżeństwo, nawet jeśli kończy się rozstaniem, zmienia nas.</p>



<p>Dobrze, jeśli zmienia nas na lepsze, przydaje mądrości, otwartości, rozumienia siebie i innych. Gorzej, jeśli pozostawia nas z urazą, obrażonych na wszystko, pełnych agresji wobec siebie, z poczuciem krzywdy, zamknięciem wobec życia i miłości, lękiem przed nimi, albo z żałobą, która zamyka nam możliwość zaakceptowania nadziei.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/dwoje-na-rozstajach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Współuzależnienie</title>
		<link>https://psychosensy.pl/wspoluzaleznienie/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/wspoluzaleznienie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2020 18:06:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wszystkie wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=761</guid>

					<description><![CDATA[O uzależnieniu w związkach czy o współuzależnieniu mówi się często, jako o podstawowym problemie, który nie pozwala człowiekowi stanąć na [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>O uzależnieniu w związkach czy o współuzależnieniu mówi się często, jako o podstawowym problemie, który nie pozwala człowiekowi stanąć na własnych nogach i podejmować własne wspierające go decyzje. Czym jest uzależnienie od drugiego człowieka, jak powstaje, czym się objawia i jak sobie z tym poradzić?</p>



<p><strong>Czym jest i jak powstaje współuzależnienie ?</strong></p>



<p>Człowiek jest uzależniony od innej osoby, jeżeli to od niej zależy ocena własna uzależnionego, kiedy chce akceptacji od drugiej ważnej dlań osoby, a nie ma szansy tego uzyskać. I nie ma tu znaczenia czy to jest dziecko łaknące uznania ze strony pijącego rodzica, czy partner/ka nieobliczalnego partnera/ki czy podwładny „silnego” szefa. Problem zaczyna się w momencie, gdy ważna dla nas osoba feruje wyroki, rzuca oceny nieobliczalnie. Za to samo raz można być nagradzanym, podnoszonym na duchu a innym razem zgniecionym słowem, skarconym wzrokiem czy ukaranym fizycznie. Jak wtedy zbudować zasady, na których opiera się funkcjonowanie świata? Jak dziecko ma ustalić, co jest „dobre”, czyli nagradzane a co „złe”, czyli powodujące negatywną ocenę? Uzależnienie najczęściej rodzi się w domu rodzinnym człowieka i potem jest życiowym „przekleństwem”, z który nie umiemy poradzić sobie w kolejnych związkach i to zarówno przyjacielskich jak i partnerskich oraz relacjach w pracy. Ciągle usiłujemy odkryć, jakimi zasadami rządzi się ważna dla nas osoba. Staramy się ze wszech sił znaleźć klucz do jej serca. Zaistnieć w jej oczach jako wartościowa jednostka. Ale nie wiem, jak byśmy się starali, nie osiągamy celu, bo świat tejże ważnej osoby nie rządzi się ustalonymi regułami, ale podlega emocjonalnym impulsom. Kiedy drugi jest w złym nastroju, sfrustrowany, podniecony… wyładowuje energię na otoczeniu. Daje upust swojemu złemu humorowi w nieobliczalny sposób. Stąd niemożność ustalenia zasad, jakimi kieruje się on w życiu. Stąd nasze frustracje, niska samoocena i przenoszenie tych wzorców na następne pokolenia.</p>



<p><strong>Jak się objawia uzależnienie od drugiej osoby?</strong></p>



<p>Człowiek jest uzależniony od innej osoby, jeżeli to od niej zależy ocena własna uzależnionego, kiedy chce akceptacji od drugiej ważnej dlań osoby, a nie ma szansy tego uzyskać. Myślenie takich osób nieustająco skierowane na zadowolenie drugiej osoby. Pragną, by była spokojna, bo tylko wtedy jest „obliczalna”, oceniamy swoje postępki w kategoriach, jak ona mogłaby na to zareagować, czy to się jej spodoba czy nie, jak ona postąpiłaby w tej sytuacji, jakie będą konsekwencje naszej decyzji, działania, reakcji.</p>



<p>Ludzie tacy są w stałym wewnętrznym kontakcie z drugim człowiekiem niezależnie od odległości, jaka nas dzieli i czasu, który upłynął od fizycznego rozstania z nią. Można powiedzieć, że do oceniają siebie, wybory, uczucia, myśli na podstawie cudzego zestawu przekonań, opierają się na cudzym kręgosłupie. Nie ma znaczenia czy tego drugiego postrzegają jako cudowną osobę, bez której nie potrafimy żyć, gdyż tylko ona nas dowartościowuje, czy też uciekają, nienawidzą, złoszczą się na nią. Sami nie stworzyli dostatecznie mocnego, stabilnego własnego „kręgosłupa” psychicznego. Albo pozwoliliśmy go sobie zniszczyć. Nawet osoba z wysoką samooceną natrafiwszy na partnera „nieobliczalnego”, czy takiegoż przełożonego w pracy, nauczyciela, współpracownika może stracić zaufanie do swojej oceny. Zbytnie zaangażowanie w więź i potrzeba zaakceptowania właśnie przez tego człowieka, rodzi zagrożenie uzależnienia się od niego, gdyż to on zaczyna nadawać nam wartość. A przy braku reguł, którymi operuje druga osoba, zaczynamy się gubić.</p>



<p><strong>Jak poradzić sobie z tym problemem?</strong></p>



<p>Teoretycznie sprawa jest prosta.&nbsp;<strong>Wystarczy zdecydować, w co wierzymy, co jest dla nas wartościowe w życiu, co chcemy w życiu osiągnąć na poziomie wartości.&nbsp;</strong>Ale dokonanie tego jest długotrwałym procesem&nbsp;<strong>„</strong><strong>budzenia siebie do niezależności”</strong>. Punkt oceny dotyczący nas samych przenosimy z zewnątrz do wnętrza. Dzień po dniu zastanawiamy się, co jest dla nas ważne, szczególnie w dziedzinach, które sprawiają nam największe trudności. Dobrze jest rozmawiać o takich sprawach z osobami, które darzymy zaufaniem. Pomocne może być sięganie do książek – poradników, w których przystępnie omówiony jest dokuczający nam problem i są praktyczne wskazówki, co robić na co dzień, aby sobie z nim poradzić. Jedno jest pewne, aktywnie działamy, obserwujemy siebie, badamy swoje uczucia, docieramy do intencji, które w ten sposób chcemy zrealizować.&nbsp;<strong>Bierzemy życie w swoje ręce.</strong>&nbsp;To nie świat ma nas zaakceptować, to my sami mamy dokonać tego dzieła akceptacji siebie a wtedy okaże się, że i świat zewnętrzny jest nam bardziej przychylny.</p>



<p>Istotne jest rozwijanie pasji – czasem trzeba jej poszukać a potem rozwijać i pielęgnować. Czerpać z niej siłę, nie bać się nowych wyzwań i sukcesów. Podobnie jest z relacjami. Warto poszukać nowych, odświeżyć te, które zaniedbaliśmy. Pomocne jest szukanie grup wsparcia, forów dyskusyjnych. Trzeba po prostu zmienić sposób myślenia i sposób zachowania. Jeśli te metody nie przyniosą zmian pomóc może terapia. Zwykle osobom takim pomaga terapia skoncentrowana na problemie lub terapia wglądowa, o ile problem dotyczy długotrwałych i sztywnych wzorów przywiązania i budowania więzi.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/wspoluzaleznienie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bliskie związki a styl przywiązania</title>
		<link>https://psychosensy.pl/bliskie-zwiazki-a-styl-przywiazania/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/bliskie-zwiazki-a-styl-przywiazania/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2020 16:24:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wszystkie wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=755</guid>

					<description><![CDATA[Prawidłowy rozwój i dojrzałość wymagają, poza separacją, możliwości utrzymywania bliskich związków i współzależności. Koncepcje psychologiczne tego aspektu opisują z jednej [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Prawidłowy rozwój i dojrzałość wymagają, poza separacją, możliwości utrzymywania bliskich związków i współzależności. Koncepcje psychologiczne tego aspektu opisują z jednej strony, tworzenie wewnętrznych i zewnętrznych granic, możliwości określania i realizowania własnych, gotowość przejęcia odpowiedzialności za swoje życie, czyli przejawy funkcjonowania, związane z separacją i autonomią, z drugiej zaś utrzymywanie relacji opartych na bliskości i empatii. Ciesząca się w ostatnich latach ogromnym zainteresowaniem koncepcja przywiązania Bowlby’ego dostarcza &nbsp;interesujących ram teoretycznych pozwalających ujmować oba procesy – bliskości i separacji, wzajemnej relacyjnej zależności. Istotą relacji przywiązania jest <strong>ochrona</strong>, i to odróżnia ja od innych więzi. Zgodnie z tą koncepcją zakłada się, że relacja przywiązania ma w sferze zachowań umożliwić pozostawanie w bliskości fizycznej, co przekłada się na poczucie bezpieczeństwa (bliskość emocjonalna, psychologiczna). Te cechy relacji rozwijają się u dziecka jako rezultat ciągu interakcji pomiędzy jego staraniami o utrzymanie bliskości fizycznej i emocjonalnej z osobą sprawującą opiekę (zazwyczaj matką) a lękiem przed utratą.</p>



<p>Na początku dziecko nie odróżnia opiekuna od osoby obcej. Potem dochodzi do wyodrębnienia pierwotnego opiekuna, do którego dziecko kieruje sygnały i swoją aktywność, co stanowi początek przywiązania. Pomiędzy 6 a 9 miesiącem życia dziecko wchodzi w trzecią fazę, w której dochodzi do stabilizacji więzi z opiekunem lub opiekunami. Na tym etapie kształtują się wzorce przywiązania będące podstawą wchodzenia w związki z osobami spoza kręgu rodzinnego. Około czwartego roku życia dziecko nabywa umiejętności modyfikowania przywiązania, poprzez uwzględnianie oczekiwań opiekunów, powstrzymywanie się od zachowań wyrażających pragnienie uzyskania bliskości, uwzględnianie celów własnych i opiekunów. Typ przywiązania znacząco modeluje dalszy rozwój, wpływając na przebieg socjalizacji, kształtowanie się poczucia własnej wartości, poziom autonomii, sposób radzenia sobie z utratami. Rozwój przywiązania wiąże się z identyfikacją powtarzających się interakcji z opiekunem, dzięki czemu kształtują się wewnętrzne struktury spostrzegania siebie i świata.</p>



<p>Brak możliwości wytworzenia więzi pomiędzy dzieckiem a opiekunami w pierwszych latach życia poważnie zaburza możliwość budowania związków z innymi w dalszym życiu, a także wiąże się z zaburzeniami w funkcjonowaniu psychospołecznym. Oparte na teorii przywiązania badania Ainsworth i wsp. pozwoliły na wyodrębnienie czterech wzorców przywiązania: ufnego, lękowo-unikającego, lękowo-ambiwalentnego, zdezorganizowanego zdezorientowanego. Wzory więzi ukształtowane we wczesnym dzieciństwie wpływają na obraz siebie i poczucie kontroli. Dzieci, u których wytworzyła się więź oparta na <strong>ufności i bezpieczeństwie</strong>, są aktywne w zaspokajaniu swoich potrzeb, w przeciwieństwie do dzieci przywiązanych lękowo lub których więź ma charakter zdezorganizowany albo tych, które nie mają poczucia wpływu i pozostają zależne od osób znaczących. Dzieci te, niepewne relacji z rodzicami, koncentrują się na „odgadywaniu” nastroju i potrzeb rodziców, aby uniknąć zranienia, odrzucenia. Podobny wzór relacji uruchamia się w kontaktach społecznych. Rozwojowi bezpiecznego stylu przywiązania sprzyjają: częsty i długotrwały kontakt z matką, wrażliwość matki na sygnały wydawane przez dziecko (wraz z umiejętnością dopasowania się do tych sygnałów), uporządkowane środowisko pozwalające na swobodną eksplorację świata wraz z doświadczaniem konsekwencji swoich zachowań. Styl lękowo-ambiwalentny charakteryzuje się niepokojem, niepewnością o stałość relacji z obiektem przywiązania. Dziecko wykazuje silny lęk przed rozstaniem i złość na skutek braku pewności co do dostępności obiektu. Z kolei unikający styl przywiązania kształtuje się na skutek braku bliskiego kontaktu w sytuacjach trudnych, zagrożenia.Unikanie bliskości jest ochroną przed zranieniem.</p>



<p>Badania dotyczące zaburzeń procesu przywiązania, dotyczą właśnie wczesnej relacji matka–dziecko. Wyróżniono trzy zasadnicze aspekty tego procesu: trudność rozwoju autonomii dziecka w relacji z rodzicami, szczególnie z matką, w związku z ich intruzywnością i nadmierną kontrolą; ukształtowanie się fałszywego self, nadmiernie spełniającego oczekiwania rodzinne i społeczne, jako obrony przed wpływem rodziców. W konsekwencji rozwój ego podatnego na zranienie. Często, w konsekwencji kruchość ego, niewidoczna w dzieciństwie, uaktywnia się w okresie dojrzewania ze względu na wielość wyzwań tego okresu, szczególnie w zakresie niezależności i asertywności. Badacze tematu akcentują znaczenie wczesnej relacji matka–dziecko, podkreślając intruzywność matki<a href="#_edn1">°</a>, stawiającej nadmierne wymagania i nie odpowiadającej na emocjonalne potrzeby dziecka. Efektem takiej relacji byłoby dostrzeganie i doświadczanie przez dziecka kontroli i identyfikowanie matki z tym właśnie wymiarem relacji. W okresie dojrzewania, wobec konieczności radzenia sobie z impulsami i zadaniami rozwojowymi, dziecko takie jako sposób radzenia sobie z lękami separacyjnymi i związanymi z popędowością stara się często kontrolować swoje zmieniające się ciało poprzez zatrzymanie czy cofnięcie jego rozwoju (często jest to początek rozwoju zaburzeń, np. anoreksji psychicznej).</p>



<p>Jeśli spojrzeć na okres dorastania z perspektywy koncepcji Hazan i Shaver można zawyżyć,&nbsp; że zarówno między niemowlęciem a opiekunem, oraz między partnerami romantycznymi, występują podobne rodzaje mechanizmów. Po pierwsze, dynamika relacji (rozpatrywana na poziomie emocjonalnym i biologicznym) niemowlę-dorosły oraz w parze romantycznej jest sterowana przez ten sam system biologiczny; po drugie, style przywiązania wyodrębnione korespondują ze stylami zachowań partnerów romantycznych; a po trzecie, indywidualne różnice w zachowaniach przywiązaniowych są odbiciem wczesnych doświadczeń z rodzicem. Powtarzane interakcje z rodzicem rozwijają wewnętrzne modele, które sterują przyszłymi relacjami z partnerem romantycznym. „Podstawą teorii stylów przywiązania jest następujące założenie: sposób, w jaki nauczymy się przywiązywać do innych osób we wczesnym dzieciństwie, wyznacza nasz przyszły – jako osób dorosłych – sposób nawiązywania kontaktów. Osoba, która przyswoiła sobie styl oparty na poczuciu bezpieczeństwa, potrafi tworzyć dojrzałe, trwałe związki. Ludzie, dla których charakterystyczny jest styl przywiązywania się oparty na unikaniu, mniej ufają innym i trudno nawiązują bliskie kontakty. Osoby zaś z lękowo-ambiwalentnym stylem przywiązywania się chciałyby być bliżej swoich partnerów, jednak mają obawy, że ci nie odpowiedzą im tym samym”<a href="#_ftn1">[1]</a>.Bezpieczny styl przywiązania wiąże się z określonymi, pozytywnymi zachowaniami w związkach: otwartością, wrażliwością, skłonnością do ustępstw, odwzajemnianiem uczuć, umiejętnością konstruktywnego komunikowania się. W tych małżeństwach, gdzie przynajmniej jeden z partnerów charakteryzował się zaburzeniami w procesie przywiązania częściej występowały konflikty, agresja (werbalna i fizyczna) i zazdrość.</p>



<p>Z kolei według powszechnie znanej, trójczynnikowej koncepcji miłości Roberta Sternberga miłość między mężczyzną i kobietą składa się z trzech czynników: bliskości (intymności), namiętności i zaangażowania. Intymność to poczucie bliskości, wsparcia w bliskiej relacji. Oznacza wzajemne zrozumienie, szacunek dla drugiej osoby, wzajemne dzielenie się przeżyciami. Sternberg wymienia kilka klasterów intymności, w tym m. in.: działanie dla dobra ukochanej osoby, doświadczanie szczęścia w kontakcie z nią, możliwość liczenia w potrzebie na pomoc z jej strony, wspólne dzielenie się posiadanymi dobrami, dawanie i otrzymywanie emocjonalnego wsparcia. Z kolei namiętność to czynnik, który w dużej mierze opiera się na pociągu fizycznym do drugiej osoby, wiąże się z dążeniem do zjednoczenia (również fizycznego) z ukochaną osobą. Warto podkreślić, że namiętność nie jest samym tylko pożądaniem, gdyż zakłada tęsknotę za ukochaną osobą, zaspokaja potrzebę dowartościowania, afiliacji. Zawiera w sobie elementy pozytywne (radość, szczęście) jak i negatywne (tęsknotę, zazdrość, ból). Zaangażowanie, można rozpatrywać z dwojakiej perspektywy: krótko i długoterminowej. W pierwszym przypadku o zaangażowaniu świadczy już samo podjęcie decyzji o związaniu się z daną osobą (oświadczyny, ślub). W dłuższej perspektywie o zaangażowaniu świadczą wszelkie działania mające na celu utrzymanie relacji: świadome ukierunkowanie wysiłku i ponoszenie wyrzeczeń w celu budowania relacji (w tym rozwiązywanie problemów), dostosowywanie własnych działań do wspólnego dobra, wywiązywanie się z obowiązków.</p>



<p>Ufność, bezpieczeństwo i brak nadmiernej lękliwości wynikające z <strong>bezpiecznego stylu przywiązywania</strong> się umożliwiają otwarcie się na kochaną osobę, wysłuchanie jej, zwierzanie się z ważnych dla siebie spraw. Osoba o bezpiecznym stylu przywiązania przejawia skłonność do podejmowania działań (składających się na intymność) takich jak chęć uczynienia ukochanej osoby szczęśliwą, chęć dzielenia się dobrami i uczuciami, dostarczanie uczuciowego wsparcia, odpowiedzialność za samopoczucie partnera. Im silniej dominuje&nbsp;bezpieczny styl &nbsp;przywiązywania się, tym większa pewność, zaufanie i otwartość oraz&nbsp;przekonania, że związek przetrwa całe życie. Okazuje się też, że osoby o bezpiecznym stylu przywiązania, a więc takim, które mają zaspokojoną potrzebę bezpieczeństwa, ufają innym i nie odczuwają lęku przed odrzuceniem, prawdopodobnie łatwiej jest stworzyć satysfakcjonujący związek z osobą płci przeciwnej oparty m.in. na namiętności. Osoby te nie mają problemów z nawiązywaniem kontaktów z innymi, czują się w kontakcie z nimi łatwiej przychodzi &nbsp;im odczuwanie namiętności. Oznacza to, że nie potrafią sobie wyobrazić życia bez relacji, lubią być dawcą.</p>



<p>Odmienne odnośnie do zależności funkcjonują osoby, o<strong> pozabezpiecznym stylu przywiązywania.</strong> Można przypuszczać, że z racji braku ciepłych doświadczeń z rodzicami, jednostki unikające przywiązania nie nauczyły się bliskości. Dystansują się od innych, gdyż prawdopodobnie doświadczyły w dzieciństwie odrzucenia. Są to osoby, które – jak pokazuje praktyka kliniczna- najrzadziej w porównaniu z osobami o pozostałych stylach przywiązania doświadczają zakochania i nie chcą bliskości a ich związki charakteryzują się stosunkowo najsłabszą więzią uczuciową. W pracy terapeutycznej zawyżyłam, że np. u osób z unikającym stylem przywiązywania się już samo opowiadanie o zachowaniach przywiązaniowych w dzieciństwie wiąże się z oporem i wskazuje na głębokie wyparcie treści związanych z bliskimi relacjami z osobami znaczącymi. Osoby przejawiające w procesie przywiązywania się cechy dystansowania się od innych opisywały swoich rodziców w sposób czarno-biały: albo bardzo pozytywnie, lub wręcz odwrotnie – jako zimnych i pozbawionych ciepła. Wskazuje to na problemy z procesem przetwarzania informacji, na pewną sztywność poznawczą osób o unikającym stylu przywiązywania się. Osoby o <strong>unikowym typie przywiązania</strong> dążą do utrzymania niezależności i autonomii – nawet kosztem odrzucenia wsparcia – obronnie hamując myśli o poszukiwaniu pomocy i świadomie, negując potrzebę miłości i pomocy. Dorośli prezentujący unikowy typ przywiązania przejawiają skłonność do powstrzymywania się od negatywnych uczuć przez ograniczenie przyznawania się do dystresu – nie ujawniają uczuć, jednocześnie jednak prezentują wysoki poziom lęku, wyrażanego wskaźnikami fizjologicznymi. Charakterystyczne dla nich jest adaptowanie mechanizmu „kompulsywnego polegania na sobie”. Trudno jest bowiem budować intymność i zaangażowanie w relacji, gdy jedna z osób nie chce dzielić się uczuciami z najbliższą osobą, chce polegać tylko na sobie i ma tendencję do postrzegania partnera w kategoriach czarno-białych. W polskich badaniach naukowych wykazano ponadto negatywną zależność między unikającym stylem przywiązywania się a namiętnością. Namiętność, w przeciwieństwie do intymności i zaangażowania, jest połączeniem cech pozytywnych, jak i negatywnych. Cechy pozytywne to zachwyt, tkliwość, radość, pożądanie. Cechy negatywne składające się na namiętność to zazdrość, tęsknota, niepokój. Namiętność zakłada więc pewną ambiwalencję. Nie wszyscy potrafią sobie z ową ambiwalencją poradzić. Jak się okazuje, do tej grupy należą osoby z unikającym stylem przywiązywania się. Namiętność „popycha” jednostkę w stronę drugiej osoby, a tego ludzie z unikającym stylem przywiązania bardzo się obawiają. Z drugiej strony warto wspomnieć, że wśród osób z unikającym stylem przywiązywania się, w porównaniu z osobami o pozostałych stylach przywiązywania się, zdarza się najwięcej przypadków tzw. „seksu bez zobowiązań”, promiskuityzmu. Dążą oni do realizacji swojego popędu seksualnego z wyłączeniem bliskości.</p>



<p>Osobom z bezpiecznym stylem przywiązania najłatwiej przychodzi budowanie związków, opartych na intymności, zaangażowaniu i namiętności. Lękowo-ambiwalentny styl przywiązania prawdopodobnie jest przyczyną większych trudności w budowania satysfakcjonujących relacji .Najtrudniej jest osobom z unikającym stylem przywiązania, który, jak widać, negatywnie koreluje ze składowymi miłości.</p>



<p>W świetle praktyki i badań można uznać, iż przekonania pacjentów, oparte na doświadczeniu relacji przywiązania, tworzą modele robocze, które dalej podtrzymują lękowy lub lękowo-unikający wzór przywiązania nie tylko z rodzicami, ale z rówieśnikami i innymi osobami. Pokazuje to, iż więzi nie dające bezpieczeństwa można traktować jako jeden z czynników ryzyka dla rozwoju zaburzeń psychicznych oraz powód trudności w budowaniu &nbsp;satysfakcjonujących relacji i związków.</p>



<p>Opracowanie na podstawie:</p>



<p>„Attachment theory and eating disorders – theoretical and empirical issues”, Barbara Józefik.</p>



<p>„Psychologia społeczna. Serce i umysł” Aronson, E., Wilson, T., Akert, R.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<p>&#8230;&#8230;&#8230;.</p>



<p><a href="#_ftnref1">[1]</a> „Psychologia społeczna. Serce i umysł” Aronson, E., Wilson, T., Akert, R.</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<p><a href="#_ednref1">°</a> wewnętrzne przekonanie o własnej mocy, a równocześnie brak świadomości sytuacji &#8222;w jaką się pakuje&#8221; powodują, że dziecko podejmuje się zadań, z którymi konfrontacja skazuje je na negatywne konsekwencje, przede wszystkim niezadowolenie rodziców, tę cechę jego zachowań określa się jako tzw. intruzywność.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/bliskie-zwiazki-a-styl-przywiazania/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ZWIĄZKI &#8211; CZTEREJ JEŹDŹCY APOKALIPSY</title>
		<link>https://psychosensy.pl/zwiazki-czterej-jezdzcy-apokalipsy/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/zwiazki-czterej-jezdzcy-apokalipsy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Nov 2020 18:35:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystkie wpisy]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=748</guid>

					<description><![CDATA[Najważniejszym aspektem szczęśliwego związku jest radzenie sobie z konfliktem. Od nas zależy, czy z problemów wyjdziemy razem, czy osobno. Całość [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p></p>
<p>Najważniejszym aspektem szczęśliwego związku jest radzenie sobie z konfliktem. Od nas zależy, czy z problemów wyjdziemy razem, czy osobno. Całość zjawiska zbadał i opisał amerykański terapeuta dr John Gottman, który obserwując kłócące się pary, opracował cztery najczęstsze grupy zachowań. Chodzi głównie o identyfikację obecności lub nieobecności kilku zachowań partnerów względem siebie nawzajem, które Gottman określa mianem Czterech jeźdźców Apokalipsy. W Nowym Testamencie, Czterej Jeźdźcy Apokalipsy oznaczali wojnę, zarazę, głód i śmierć. Gottman wykorzystał ich jako metaforę do opisania zachowań, które mogą zwiastować koniec związku. Badacz psychologii par, ustalił, że są cztery zachowania, które niczym Czterej Jeźdźcy Apokalipsy – tworzą silną prognozę dla rozpadu związku: krytykowanie, które zawiera uogólnione negatywne opinie; unikanie otwartej komunikacji; defensywność, zamykanie się w sobie; pogarda wobec drugiego.&nbsp;<br>Na początku, gdy w związku iskrzy nie trudno o dialog i pozytywne emocje, nie trudno je dostrzec, wyrazić.&nbsp;&nbsp;Namiętna miłość trwa jednak tylko rok, najwyżej półtora. Potem para, o ile pragnie utrzymać swój związek, musi wykształcić inny rodzaj uczucia, określony jako miłość &#8222;współodczuwająca&#8221;.&nbsp;Partnerzy, jeśli chcą być razem muszą odkrywać, dostrzegać w sobie coś więcej, starać się i akceptować wady, które z upływem lat widać coraz wyraźniej. Pary, które wytykają sobie błędy, nieustannie zwracają sobie uwagę, nie mają szans na dobry związek. Komunikacja jest możliwa tylko bez karania.&nbsp;<br>Defensywność pojawia się, kiedy ludzie chcą się ochronić przed strachem, bólem, odpowiedzialnością lub nową informacją. W takiej sytuacji rozmowa przypomina przepychankę i nieważne staje się dowiedzenie się, czego potrzebuje druga osoba, liczy się już tylko atak i obrona. Defensywność przeszkadza w konstruktywnym rozwiązaniu konfliktu, ale szybkie jej rozpoznanie i zamiana w empatię może zmienić bieg rozmowy. Pogarda to według Gottmana najsilniejsze dla związku czynniki destrukcyjne. Jak się przejawia pogarda do partnera? Kąśliwymi uwagami, nieprzychylnym spojrzeniem, uwagami, brakiem reakcji na zagrożenia ze strony innych. Taka niewspierająca postawa może być przejawem braku szacunku, może być też początkiem agresji psychicznej.&nbsp;&#8222;Ciche dni&#8221;, unikanie rozmowy, martwa cisza &#8211; to zabójcy relacji, rodzaj ucieczki, który gasi bliskość. Obojętność zazwyczaj pojawia się jako ostatnia faza, po krytykowaniu, defensywnej postawie, pogardzie. Takie zawieszenie potrafi trwać kilka lat, wraz z upływem czasu jest to nie do odrobienia.&nbsp;Małżeństwo&nbsp;to wieczna rozmowa.</p>
<p></p>
<p></p>
<p>Jak zamienić atak na porozumienie? Oto kilka rad:</p>
<p></p>
<p></p>
<p>Opisuj, a nie oceniaj. <br>Dąż do rozwiązania problemu.<br>Bądź spontaniczny. Staraj się nie ważyć każdego słowa, nie odraczaj komunikatów, mów wprost, nie stosując agresji słownej.Bądź empatyczny, nie neutralny. Druga osoba może czuć się sfrustrowana, gdy rozmówca nie próbuje się wczuwać.&nbsp;<br>Dbaj w relacji o równowagę, a nie wyższość.&nbsp;<br>Bądź otwarty. Otwartość tworzy atmosferę wsparcia. jszych, przy kolejnej takiej uroczystości rozważymy czy pójście&#8221;.<br><br>Co zatem decyduje o dobrym związku?&nbsp;<br>John Gottman uważa, że największą kwestią w związku jest umiejętność rozwiązywania konfliktów oraz sposób wypowiadania się partnerów na swój temat. Przez całe życie uczymy się komunikacji i miłości. Jednych z przydatnych rad jest to, aby komunikację rozpocząć od prośby, już na wstępie może powstrzymać to od konfliktu i otworzyć możliwość do wypracowania wspólnego rozwiązania.&nbsp;<br></p>
<p></p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/zwiazki-czterej-jezdzcy-apokalipsy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>ZWYCZAJE SZCZĘŚLIWYCH PAR</title>
		<link>https://psychosensy.pl/zwyczaje-szczesliwych-par/</link>
					<comments>https://psychosensy.pl/zwyczaje-szczesliwych-par/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[KR]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Nov 2020 16:31:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Związek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://psychosensy.pl/?p=747</guid>

					<description><![CDATA[Jak rozwiązują swoje konflikty spokojnie zgodne pary? Garść W złości nie krzycz i nie mów słów, których potem nie będziesz [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Jak rozwiązują swoje konflikty spokojnie zgodne pary? Garść </p>



<p>W złości nie krzycz i nie mów słów, których potem nie będziesz mógł cofnąć. Jeśli pojawiają się rzeczowe argumenty, przebaczaj.֎ Spędzają czas razem. Pomimo wielu zajęć znajduj czas na odpoczynek i spędzaj go z partnerem. Można przecież siedzieć obok siebie na kanapie i być tysiące kilometrów od siebie.֎ Doceniają i pomagają sobie nawzajem, by się rozwijać.Okazuj uznanie dla osiągnięć partnera, doceniaj, motywuj go i wspieraj w rozwoju oraz dążeniu do celu.֎ Są wierni i ufają sobie.Ufaj i nie nadużywaj zaufania. W prawdziwej miłości i przyjaźni nie chodzi o bycie nierozłącznym. Trzeba móc ufać partnerowi także wtedy, gdy nie ma go obok. W związku bowiem wierność nie jest opcją, jest priorytetem.֎ Kochają i szanują swoją odrębność.Nie opieraj swojej wartości i nie uzależniaj swojego szczęścia od kogoś innego. Jeśli człowiek sam siebie nie kocha i nie szanuje, nikt inny jemu tego nie da.֎ Wspierają się wzajemnie w dobrych i złych czasach.Wspieraj i dawaj partnerowi oparcie nie tylko wtedy, kiedy jest to dla Ciebie wygodne, ale przede wszystkim wówczas, gdy on tego potrzebuje. Bywa czas smutku i szczęścia i trzeba trwać razem niezależnie od okoliczności.֎ Wiedzą, że każdy związek jest inny.Nie porównuj swojego związku do żadnego innego. Każda para ma swoje zasady i zwyczaje. Skup się na Was obojgu i uczyń Wasz związek tak dobrym, jak tylko może być.֎ Kładą nacisk na słuchanie i komunikację.Nie wymagaj, by partner czytał w Twoich myślach, domyślał się tego, co nie jest mu powiedziane wprost. Ważne, by być szczerym ze sobą, wiedzieć, czego sam chcesz i dołożyć starań, aby poznać potrzeby partnera.֎ Są refleksyjni. Zastanów się, co możesz zrobić każdego dnia, aby Wasze życie było coraz lepsze. Rutyna może zabić każdy związek.֎ Mają realistyczne oczekiwania.Pamiętaj, że związki nie są takie, jak można je zobaczyć w filmach. Szczęśliwe pary wiedzą, że nie wszystkie dni będą pełne romantyzmu i namiętności.֎ KOMUNIKACJA- PODSTAWA!Jak rozmawiać, żeby budować relację? Przepływ informacji czy ogólnie rzecz ujmując interakcja wypełnia większą część naszego dnia. Nie ilość, ale jakość tejże komunikacji bezpośrednio wpływa na związku. Oczekując od małżonka zdrowej komunikacji warto przyjrzeć się swoim poczynaniom na tym polu. Żeby ułatwić to zadanie, przedstawiam kilka pytań, które warto sobie zadać, zanim zarzucimy współmałżonkowi, że ciężko się z nim dogadać.Czy słucham?Czy starasz się wsłuchać w to, co kryje się za komunikatem, czy może w trakcie jego monologu układasz już w głowie, to, co sam/a chcesz powiedzieć? Czy staram się zrozumieć i dotrzesz do treści, starasz się zrozumieć zdanie i argumenty partnera? Potrafisz przyjąć argumenty i zdanie, do którego kazdy! ma prawo? Czy starasz się znaleźć kompromis i konsensus, biorąc pod uwagę dobro swojej drugiej strony?Czy oskarżam? Nie jest to takie proste w codziennej komunikacji, kiedy emocje biorą górę; jest to jednak niemożliwe. Ćwiczenie czyni mistrza:Czy mówię o faktach czy oceniam sytuacje- mówię o swoich uczuciach, czy też oceniam współmałżonka? Czy mówię z miłością? „Owocem zaś ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie”. Sama świadomość niczego nie zmienia, jednak wnsi nadzieję i pokazuje perspektywę zmiany. Każdy kolejny przynosi większą satysfakcję i pomaga usprawnić małżeński dialog.Pochodzimy z różnych domów i środowisk, w których funkcjonował jakiś wzorzec interakcji. W bliskim związku warto jednak stworzyć „szyty na miarę”, odpowiedni dla waszego małżeństwa. Bez analizy dotychczasowego może okazać się to, nie do przyjęcia. Zachęcam do pracy nad komunikacją w związku.Jutro napiszę krótko, jak powstrzymać spór, nauczymy się 6 zdań, które pomogą zawrzeć pokój z partnerem <img decoding="async" height="16" width="16" alt="?" src="https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t4c/1/16/1f642.png"><a href="https://www.facebook.com/1216784798426473/photos/a.1672888732816075/1818085731629707/?__cft__[0]=AZWaVOxakn-d9psT3E0IttnzUYmO4Y2boDSWpO0piprd6kTcciIQNokZDv9ZFphrcj-7qJO9pxY77OlFdqk0wI7qUtA1Y25zOECAj07Xa74Mokm3bowEiORyhl9I-Ggn3v9WGmOAd8g_1Tzbp4pXFBe7hr6LCjwv2UwrSNj9gw32xWuwNZPNHS9oZCrRYiQYkmY&amp;__tn__=EH-R"></a></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://psychosensy.pl/zwyczaje-szczesliwych-par/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
