Toksyczny rodzic – trudne związki w dorosłości.

W większości przypadków powodem tkwienia w toksycznym związku jest powielanie destrukcyjnych schematów, których doświadczyliśmy w dzieciństwie. W rodzinie zaspokajane są podstawowe potrzeby psychiczne dziecka, takie jak doznawanie i odwzajemnianie miłości, potrzeba akceptacji i afiliacji, bezpieczeństwa, uznania i współdziałania. Rodzina, a szczególnie rodzice są dla dziecka pierwszymi matrycami relacji. Ci, którzy w dzieciństwie nie otrzymali od najbliższego otoczenia dostatecznego wsparcia, zrozumienia i miłości, w życiu dorosłym mają problem z nawiązywaniem dobrych, karmiących relacji.
Czym jest toksyczność rodzica? Przede wszystkim skoncentrowaniem na sobie, traktowaniem siebie, rodzica, jako kogoś ważniejszego, wokół kogo świat innych (także dziecka) musi się kręcić . Potrzeby dziecka są tu mało ważne.
Po czym poznać, że rodzic jest toksyczny?. Zazwyczaj przejawia się to w następujących cechach:
• Ma zawsze rację.
• Pokazuje swoją wyższość.
• Utrzymuje w zależności.
• Wymaga stałej wdzięczności.
• Wymaga bezwzględnego posłuszeństwa, podporządkowania się, lojalności.
• Każdy odruch własnej woli jest interpretowany jako brak serca, brak wdzięczności.

Toksyny te powodują: poczucie winy, gdy się nie spełni woli rodzica. Poczucie wdzięczności za dobroć sprzed lat, nawet urodzenie, poczucie krzywdy i chęć zrzucenia niewoli emocjonalnej, podporządkowanie się rodzicom lub agresję wobec nich (często przeżywane naprzemiennie).
Toksyczni rodzice nie tylko działają przez swe zachowanie, ale przede wszystkim przez toksyny zasiane w sercu dziecka. Te toksyny to wewnętrzny głos rodzica:
• Beze mnie jesteś niczym.
• Tylko ja, rodzic, jestem ważny.
• Z wdzięczności musisz spełniać każdy mój nakaz.
• Wszystko mnie zawdzięczasz.
• Zniszczę cię, jeśli nie będziesz działać tak, jak ja chcę.
• Nikt inny na świecie nie jest ważny.

Badania wskazują zarówno na głębokość, jak i na trwałość wpływów toksycznych rodziców. Można wyodrębnić kilka cech wspólnych toksycznym dzieciom. Należą do nich: poczucie mniejszej wartości, poczucie braku miłości ze strony najbliższych, nieumiejętność mówienia „nie”, zaburzenia asertywności. Dziecko w rodzinie toksycznej nabywa postawy braku ufności, otwartości. Potrzeba samourzeczywistnienia dziecka musi znaleźć aprobatę rodziców i warunki rozwoju niepowtarzalnej własnej indywidualności. W rodzinie o nieprawidłowej atmosferze wychowawczej nie uruchamiają się w dziecku dążenia do samoaktualizacji, czyli tendencji do życia i wzrostu, do rozwoju i dojrzewania, do wyrażania swoich możliwości. Toksyczna rodzina nie stwarza dziecku warunków aktualizacji siebie. Osoba taka w wieku dorosłym staje się zamknięta na nowe doświadczenia, brak jej zaufania do samego siebie.
Toksyczni rodzice zakłócają proces osiągnięcia wewnętrznej dojrzałości młodego człowieka. Zasadniczym wskaźnikiem dojrzałości jest integracja osobowości, będąca harmonią pomiędzy wszystkimi elementami osobowości, pomiędzy pragnieniami i działaniami, postawami, ideami, wartościami, ambicjami, potrzebami, czy uczuciami. Brak dojrzałości człowieka może przejawić się wtedy na wszystkich poziomach, szczególnie na poziomie uczuciowości, która stanowi fundamentalny składnik osobowości, w istotny sposób wpływający na integrację wewnętrzną człowieka. Ktoś, kto wychowywał się w toksycznej rodzinie w późniejszym życiu wykazuje małe przystosowanie społeczne, nieufne nastawienie do miłości, prezentuje pozabezpieczny wzorzec przywiązania.
Negatywny obraz siebie, wyniesiony z domu rodzinnego wpływa na małą zdolność znoszenia frustracji i przykrych stanów emocjonalnych. Rodzina toksyczna utrudnia dziecku realizowanie swoich możliwości, nabywania pozytywnej pewności siebie, określonej wolności psychologicznej, wolności od nacisków i presji zewnętrznych.

Brak prawidłowych wzorców relacji między kobietą a mężczyzną oraz brak wspierającej bazy emocjonalnej sprawia, że poźniej takie osoby czują się w związku bardzo niepewnie. Opuściły dom rodzinny z dużym niedosytem miłości. Opisują swoje dzieciństwo właśnie w kategorii braku – same czują się wybrakowane, bo jako dzieci były samotne, nierozumiane, a nawet odrzucane, pozbawione prawdziwej troski Dlatego w życiu dorosłym starają się nadrobić to, co je ominęło – chcą zbudować pełen miłości dom, o ktorym zawsze marzyły. Nie są pewne swojej wartości, podświadomie wyznają zasadę, że aby zasłużyć na miłość trzeba się bardzo starać, więc zwykle „kochają za bardzo”. Widzą związek jako szansę na zaspokojenie niedosytu miłości. Chcą funkcjonować lepiej niż rodzice, zatem często wchodzą w rolę opiekuna, który dba o potrzeby wszystkich domowników. Starają się otoczyć innych ciepłem i wsparciem, zapominając o sobie. Dla tej grupy osób związek staje się jedyną wartością, jaką posiadają, zatem na ten największy skarb kierują całą swoją skupienie. Jednocześnie, niepewne swojej wartości i trwałości związku, czują coraz większą potrzebę kontroli. Są zazdrosne o partnera, bo towarzyszy im lęk przed opuszczeniem. Próbują zatem wprowadzić coraz większe ograniczenia, a brak swobody nieodwołalnie prowadzi do niezgód i napięć między partnerami.

Kiedy jest toksycznie?
Osoby, które powielają w swoich związkach schematy z domu rodzinnego, często nawet nie są świadome, że współtworzą toksyczną relację. Owszem, wyczuwają, że „coś jest nie tak”, jednak nie potrafią tego nazwać i przerwać. Przyzwyczajają się do sytuacji, mimo że odczuwają coraz większy dyskomfort. Po czym rozpoznać toksyczną relację? Jej najczęściej:
• osamotnienie– choć masz partnera, czujesz się tak, jakbyś była sama, masz wrażenie, że twoje potrzeby są spychane na dalszy plan;
• brak wsparcia w relacji – cała odpowiedzialność spada na ciebie, partner wycofuje się, pozostaje bierny, reagujesz złością i frustracją, a to sprawia, że bierny partner oskarża cię, że wiecznie się czepiasz;
• niskie poczucie własnej wartości – ciągłe zaczepki ze strony partnera, brak jego troski i wsparcia sprawiają, że zaczynasz czuć się gorsza/y. Dostrzegasz głównie swoje wady i na nich się skupiasz. Tracisz wiarę w siebie i w to, że poradzisz sobie bez partnera;
• oszukiwanie, zmyślanie, kombinowanie – partner ciągle przedstawia siebie jako tego „bez skazy”. To wzmaga w tobie poczucie bezsilności i złość, którą jednak wygłuszasz , bez konstruktywnego wyrażenia,
• szantaż emocjonalny – „rozstajemy się”, „chcę rozwodu”, „to nie ma sensu” – to słowa dobrze znane osobom, ktore tkwią w relacjach toksycznych. Tego rodzaju sformułowania są często powtarzane przez jedną stronę w celu wymuszenia określonych zachowań drugiej strony. Osoba, która doświadcza silnego lęku przed porzuceniem, ulega i poświęca się dla dobra sprawy. Pozwala na przekraczanie granic, coraz bardziej zapominając o sobie;
• zachowania agresywne – gdy nie możesz prowadzić z partnerem jasnej komunikacji, to z poczucia bezsilności i niezrozumienia w trakcie rozmów pojawiają się przemoc i destrukcyjne emocje;• poczucie zagrożenia – gdy nie czujesz się kochana/y, szanowana przez partnera, tracisz poczucie bezpieczeństwa. Nawet jeśli partner podejmuje próbę zbliżenia się, reagujesz obronnie, tak jak w sytuacji zagrożenia- uciekasz lub walczysz;• brak bliskości– wycofujecie się z relacji (oboje lub jedno z was), nie dzielicie się swoimi emocjami, przeżyciami, potrzebami. W relacji pogłębia się chłód emocjonalny, a brak jakichkolwiek deklaracji o uczuciu sprawia, że czujesz się odrzucona i przypomina ci się to, czego doświadczałaś w dzieciństwie.

Wzmocnij siebie – wzmocnisz związek


W takich wyniszczających psychicznie relacjach często niezbędna jest pomoc psychologa czy terapeuty. Najpierw jednak warto zastanowić się, co może się kryć za destrukcyjnymi emocjami w związku – dlaczego staramy się bardziej niż partner, dlaczego nie potrafimy wyłączyć się z „opieki” nad partnerem na rzecz nauczenia się opiekowania sobą? Pierwszym etapem leczenia jest uświadomienie sobie i otwarte przyznanie, że tkwimy w toksycznej relacji. Kolejnym krokiem jest podjęcie walki o siebie, bez względu na to, czy pozostaniemy w relacji,
czy też nasze drogi się rozejdą. Jednak dopóki jesteśmy zaplątani w sieć wzajemnych wyrzutów, oczekiwań, poczucia winy i innych destruktywnych emocji, praca nad sobą nie jest możliwa. Niezbędne jest wyłączenie się z relacji na pewien czas, trzeba zyskać dystans, przestrzeń dla siebie.
Na tym etapie zdrowienia kluczowe jest rozpoznanie swoich uczuć, myśli, potrzeb, marzeń. Warto przyjrzeć się faktom: jak często towarzyszył smutek, frustracje z powodu zachowań partnera, samotność i opuszczenie w związku? Zastanów się i ustal realną granicę – co jesteś w stanie znieść dla dobra związku, bez naruszania własnego systemu wartości, a czego absolutnie nie. Przemyśl, co możesz wzmocnić w sobie, czemu poświęcić więcej czasu i uwagi, by poczuć się pewniej w życiu w ogóle Kolejnym krokiem jest przyjrzenie się temu, czy oboje chcecie pracować nad poprawą związku. Jeśli gotowość przejawiasz tylko ty, być może lepszym rozwiązaniem będzie wycofanie się i zadbanie o siebie. Jeśli również partner chce zmiany, czeka was wspólna praca nad eliminacją niszczących schematów i nauka zachowań, które pomogą uzdrowić relację. Podstawą i początkiem będzie wybaczenie tego, co było, uwolnienie partnera od toksycznego poczucia winy, a siebie od żalu. To oczywiście nie oznacza, że dajecie partnerowi przyzwolenie na dalsze krzywdzenie. Trzymanie w sobie winy i żalu zatrzymuje was w cierpieniu i blokuje skuteczne wprowadzanie nowych zachowań i zdrowej komunikacji. To ważne, by podejmować autentyczną rozmowę – przekazać drugiej osobie to, co faktycznie czujecie i myślicie, przy pomocy jasnych komunikatów.
Na każdą toksyczną relację składa się szereg niszczących nawyków – by je wyeliminować, trzeba je nazwać. Usiądźcie razem i wypiszcie wszystkie raniące zachowania – swoje i partnera. Gdy znów się pojawią, zwracajcie sobie wzajemnie uwagę.

Jeśli próby samoodnowienia zawodzą warto udać się na konsultację psychoterapeutyczną i rozeznać możliwości jakie dają poszczególne nurty terapii. Trzeba zaznaczyć, że terapia toksycznych dzieci jest trudna. Pomoc toksycznym dzieciom to pomoc w wyzwoleniu radości człowieka, chęci i pasji działania, pragnienia rozwoju, pomoc w nabywaniu umiejętności poprzestawania na małym i dzielenia się każdym dobrem. To także pomoc w tworzeniu wspólnoty rodzinnej, opartej na głębokich więzach wyrażających się we współobecności, współrozumieniu i współdziałaniu. Dowodem oderwania się od rodzica jest postawa wiary, że: jesteśmy równy rodzicowi., moje zdanie jest dla mnie najważniejsze, nigdy nie jestem odpowiedzialny za niczyje stany emocjonalne, nie jestem winien nikomu stałej, bezgranicznej wdzięczności za to, że jestem, moje życie jest bardzo wartościowe, niezależnie od postaw rodzica, potrafię sobie w życiu poradzić, potrafię dokonywać wyboru tylko w oparciu o swoje sumienie.

2 komentarze do “Toksyczny rodzic – trudne związki w dorosłości.”

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Poruszył mnie i uderza w sedno. Naprawdę. Jestem dzieckiem rodziców, gdzie ojciec jest toksyczny. Efekt tego taki, że cała rodzina ma kompleksy, poczucie, że nie jest się kochanym. Ja do tej pory nie znalazłam nikogo, kto szanowałby mnie. A bardzo za tym tęsknię, tak za szacunkiem. Dzięki ojcu mam niskie poczucie wartości, w domu nieustanne kłótnie, nie cierpię świąt, nie cierpię ojca bo widzę, ile złego w moim życiu stało się przez złe dzieciństwo. Najgorsze jest to, że on nie słucha jak mu mówię, krzyczę o moich uczuciach, zawsze odwraca kota ogonem, no i oczywiście ja jestem sobie winna. Albo pusta ze mną gadka. Szybko się zorientowałam, że muszę szukać partnera innego niż mój ojciec. Poznałam kogoś i ucieszyłam się, bo wydawał się przeciwieństwem mojego ojca, porównywałam jego i ojca zachowanie i wychodziło mi, że jest inny. Pomyślałam, ale facet, Boże w końcu ktoś inny, zupełnie inny! On mnie słuchał, co mam do powiedzenia, nie jak mój ojciec. No i był inny, ale ok. 2 lata, potem zaczął się zmieniać w kogoś takiego jak mój ojciec. Próbowałam mu tłumaczyć, żeby zmienił swoje postępowanie wobec mnie. Nie pomagało jak chciałam rozmawiać o tym co czuję, co mnie boli, że zachowuje się jak mój ojciec, a mnie to boli i wyniszcza. Olewał mnie, ciągle czułam się wykorzystywana i jakby mi usta zamykał. Tak jak mój ojciec. To toksyczne zachowanie. Na czym teraz stoję? Na niczym. W pracy miałam mobbing, po 17 latach już tam nie pracuję. Byłam naukowcem, to było moje marzenie. W tej pracy niestety poznałam człowieka, o którym pisałam. Miałam tak, że z jednej strony szefowa socjopatka, z drugiej on. Cizżko to było wytrzymać. Byłam obca w innym mieście, samotna. Bardzo samotna. Były dni, że zastanawiałam się, żeby już skończyć z sobą. Próbowałam nawet. Teraz nadal widzę, że ludzie są bez uczuć. Nie działa na mnie takie mówienie, nie no co ty wszystko się ułoży, itd. Nie działa bo ja już siły i nadziei nie mam. Po prostu jak się zawiodło na najbliższych, to człowiek myśli, co może mnie jeszcze spotkać? Moja była szefowa ma się świetnie (to jej się ułożyło, nie mnie) choć artykuł mi ukradła, wie o tym instytut, byłe koleżanki nie poinformowały mnie, że są dopisane jako współautorzy, szefowa ukradła mi pomysły na grant, obgadywała, kłamała a mnie nikt nie słuchał ani dyrektorka, ani Inspekcja Pracy. Każdy miał to gdzieś, bo to nie jego problem. Partner zostawiał z problemem, no może czasem pomógł. Od święta. To we mnie ciągle siedzi i narasta poczucie beznadziejności i krzywdy. To najgorsze. Bezsenność od ponad 1,5 roku to codzienność. Ciężko tak żyć, tylu ludzi, a człowiek ciągle sam. Szkoda, że toksyczni ludzie zakładają rodzinę, bo nie powinni mieć dzieci, nie nadają się na rodziców i niszczą rodziny, które sami stworzyli, dzieci, które mają powinny być po prostu kochane. Najbardziej nie rozumiem po co niektórym dzieci, skoro nie dają oni dzieciom miłości, poczucia bezpieczeństwa? Czy to aż tak wiele? To przerasta niektórych? Nie rozumiem, jak można sprawiać ból tym, których powinno się kochać, jak można wtedy spojrzeć w rozgoryczone oczy własnego dziecka i nie czuć wstydu, bólu. Nie rozumiem i nigdy tego nie zrozumiem.

    1. Pani Emilio, sugeruję podjąć kroki ku wyleczeniu tych ran, konsultacja z psychoterapeutą mogłaby pomóc określić cele, potrzeby i optymalny dla Pani nurt psychoterapii. Niewątpliwie w Pani sytuacji miałaby nieoceniona wartość. Serdecznie pozdrawiam, Klaudia Rygiel

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry