Kto umiera? Sztuka świadomego życia i świadomego umierania

Nie! nie będzie o śmierci…raczej o akceptacji i świadomym życiu.
“Kto umiera? Sztuka świadomego życia i świadomego umierania” Stephen Levine.


Ta książka, to droga ku pogodnemu życiu! Bez hedonistycznej ściemy, coli zero procent i wersji eksportowej tzw. szczęśliwego życia. Pragnienie zrozumienia jest największą pokusa umysłu, szukajcie jej poza nim, miłość posłuży jako most! Zachęcam do lektury! „To, co robi Stephen, to po prostu magia”.

Dlaczego straty rozwijają i dlaczego życie cieszy? Wystarczy mu zaufać!
Dlaczego starożytni mędrcy radzą, żebyś nie zakochiwał się w przelatującym wróblu? Bo… za chwilę zniknie ci z oczu, zostawiając w sercu pustkę. A ty nic na to nie poradzisz. O wiele rozsądniej jest budować swoją egzystencję, na czymś trwałym. Czyli na czym?

Słyszycie to codziennie, ktoś umiera, coś umiera … tymczasem śmierć stała się w naszej kulturze tematem tabu. Spychamy ją ze strachem i obrzydzeniem do sal szpitalnych i za mury cmentarzy. Dopiero niedawno zrozumiałam jak wielki to błąd. Starty i cierpienie są nieuchronne, walczymy z nimi, jakby były nieludzkie. O afirmacji, sukcesie i libido rozprawiamy bez żenady. Spoko! Rozmawiałam dziś z Kobietą, której słucham długo. Poznałam Ją dziś… Zrozumiałam w swój ograniczony, do ram sesji, sposób. Sesji, której się bała miesiącami, która przyszła nagle, w złości do mnie. Akceptacja i ulga…Kiedy tracimy coś lub kogoś, a dzieje się to nieustannie, wraz z bólem, oszołomieniem i dumą pojawia się lekcja, która uzdrawia. Zrozumienie straty wiąże się ze sposobem, w jaki odnosimy się do siebie samych, jak postrzegamy stratę. Rzadko wykorzystujemy ją, do zbadania naszego stosunku do życia. Lęk przed śmiercią sprawia, że ze wszystkich sił próbujemy ją zignorować, wyobrażamy sobie, że nas ona nie dotyczy. Ta usilna nieobecność strat w naszym życiu sprawia, że kiedy przychodzi nam spojrzeć im w twarz – cały świat, wszystko, co wiedzieliśmy, nagle się rozpada. Tymczasem śmierć jest jak cykl Krebsa: istnieje – czy o niej myślimy, czy nie
„(…) Puk puk – strach puka do drzwi. Otwiera mu odwaga, a tam… nikogo nie ma”. Dopiero doświadczając strachu i odwagi, możemy wchodzić w nieznane, możemy czerpać z nowego. A to, co zmienia nasze życie, jest związane właśnie z czymś nowym.

Moja ocena: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry